Dobra, jestem samoukiem, książek na ten temat nie czytałem, przepuszczam z dymem 12m3 rocznie, ale przez kominekA to trochę inna specyfika niż przy piecach/kotlach opalanych drewnem, gdzie z zasady (wynikającej z mniejszego rozmiaru otworu załadowczego) potrzebne są drobniejsze kawałki. Ja z tych 12m3 (po cięciu metrówek na 3 częsci) potrzebuję przeciupać - szacuję - 1-2m3. I to bez żadnych ceregieli, żadnego ustawiania kawałków tylko uderzenie siekierą w czoło tak jak leżą (oczywiście trzeba zwrócić uwagę na sęki, o czym niżej). Niestety, z roku na rok standardy się obniżają i to co dawniej szło na gałęziówkę, teraz jest zaliczane do opałowego.
A co do siekiery - może niedokładnie oglądałem film, ale wydaje mi się, że masz siekierę z wąskim klinem, Nadaje się do szczypania (tak jak właśnie pokazujesz na filmie) - nie do rozłupywania - ale trzeba też patrzeć, co się szczypie i jak. W filmie w 3'20" chcesz przeszczypać kawałek, gdzie widać (albo tak mi się wydaje), że linia szczypania przechodzi prostopadle do sęka ciągnącego się przez całą szerokość szczapy. Da się to przeszczypać, ale taki kawałek położyłbym na pniu i siekierą uderzył wprost w linię sęka. Tak samo jeśli ma się rozciupać kawałek okrąglaka z sękiem to przetaczam go nogą tak, by linia uderzenia szła równolegle do lini sęka.
Pomysł z oponą ułatwia o tyle, że trzyma w kupie całe drewno i nie trzeba po każdym uderzeniu siekierą zbierać kawałków drewna z ziemi (o ile chce się je jeszcze drobniej przeciupać). Ale przy okazji zasłania sęki i nie widać, jak powinno iść uderzenie. I jeszcze mi się przypomniało - jeśli już używać oponę, to mniejszej średnicy wewn. - bardzo łatwo można uszkodzić trzonek, jeśli rąbie się szczapy będące bardziej wewnątrz. Siekiera po ich przerąbaniu może trzonkiem uderzyć w te szczapy, które są bliżej zewnętrznego obwodu.
Do rąbania dawniej używałem siekiery 1kg z cienkim policzkiem, kończyło się to wyciąganiem jej z bardziej opornych pniaków za pomocą klinów. Teraz używam http://kuznia-sulkowice.pl/pl/oferta...iery/1322.html (tej lżejszej, od 8lat ta sama rękojeść), bo nie widzi mi się wywalać 200PLN na Fiskarsa, gdzie sporo płaci się za nazwę firmy.
Do rozpalania używam szczap z desek szalunkowych, które pozostały jeszcze po budowie. Dużo tego nie schodzi, bo w okresie zimowym kominek chodzi w trybie ciągłym. Do szczypania tych desek mam siekierkę z bodajże OBI za 20PLN z cienkim policzkiem i szczypię tak, jak na drugim filmie. Pamiętam taką zabawę z dzieciństwa polegającą na tym, by szybko zabrać ręce zanim współgracz zdąży je uderzyć. Może dzięki temu mam jeszcze wszystkie palce
Jeszcze co do patentów na szczypanie drewna. Zainteresowałem się kiedyś jednym, prostym do zrobienia. W skrócie wyglądało to tak, że na końcu ok. 1m rurki (dałem 1.25cala) był przyspawany klin. Do rurki średnicą dopasowany był pręt tak, by swobodnie mógł w niej spadać - długość ok. 1.2m by nabrał ciężaru i było za co go złapać. Zasada prosta - pręt spadając miał przekazywać swą energię uderzając w górę klina a klin przystawiony do szczapy miał ją rozłupać.
Wywaliłem to cholerstwo na złom zaraz po przetestowaniu na paru szczapach, tłukło się to na całą wieś...![]()



A to trochę inna specyfika niż przy piecach/kotlach opalanych drewnem, gdzie z zasady (wynikającej z mniejszego rozmiaru otworu załadowczego) potrzebne są drobniejsze kawałki. Ja z tych 12m3 (po cięciu metrówek na 3 częsci) potrzebuję przeciupać - szacuję - 1-2m3. I to bez żadnych ceregieli, żadnego ustawiania kawałków tylko uderzenie siekierą w czoło tak jak leżą (oczywiście trzeba zwrócić uwagę na sęki, o czym niżej). Niestety, z roku na rok standardy się obniżają i to co dawniej szło na gałęziówkę, teraz jest zaliczane do opałowego.
Odpowiedz z cytatem