Po dotarciu do obwodnicy skręciłem, rzecz oczywista, w kierunku Cisnej.
Z racji, że jadąc pod górkę spociłem się jak mysz, to i zdjęć nie chciało mi się robić. Przede mną była premia górska na Przysłupiu. Rowerek do tej pory sprawował się dobrze, jeno od teraz zaczęło skrzypieć przednie kółko.
Pod samą przełęcz musiałem rower podprowadzić, bo niestety Wigry nie posiadają przerzutek.
Na mapę specjalnie nie patrzyłem ale wydawało mi się, nie bez racji, że najgorsze mam już za sobą. Teraz z górki!
Co to się działo, co się działo...pół kierowców wprost ze śmiechu się skręcało...a jak by mi się skręciło przednie koło, to już wszystkim by nie było tak wesoło...
Pędziłem z taką szybkością, że samochody osobowe co prawda mnie mijały, ale żeby aż tak szybko, to nie. I świat byłby idealny gdyby nie ten fałszywy zgrzyt w przednim kole.
Wolności, ty nad poziomy wylatuj...co jo godom, lepiej nie...
Zanim się obejrzałem byłem już w Dołżycy. Tu oczywista skręciłem w prawo, w kierunku samochodu. Wcale nie było zle jechać. Droga do Buka raczej niewidocznie opada w dół, tak że wystarczyło dobrze podkręcić z górki, żeby wziąć następne wzniesienie. Gdy byłem pewny swego, postanowiłem coś jednak uwiecznić:
P1040428.jpg P1040429.jpg
Jako, że były to ostatnie dni pazdziernika, to musiałem szybko myśleć o noclegu, nie miałem jeszcze niczego na oku.
Być tak blisko Łopienki i nie odwiedzić jej, to grzech. Tu musiałem jednak wejść w konflikt z sumieniem bo pojechałem dalej samochodem. Przypomniałem sobie wtedy zdarzenie sprzed paru lat, gdzie byłem świadkiem jak zakonnica zatrzymała się przed znakiem zakazu i poczęła biedna czytać kto może, a kto nie może jechać dalej. Nie wiem czy nie zmyliły jej moje spodnie i plecak moro, bo spojrzała jakoś tak błagalnie a ja wspaniałomyślnie pozwoliłem i gdy zapytała kto pozwala to odpowiedziałem, że sołtys(wtedy było to zgodne z prawdą).
Po drodze tradycyjne pstryk:
P1040430.jpg P1040432.jpg P1040434.jpg ...przekonałem się na własne oczy, że jednak pęka...raczej niegroznie (?)...
Następnie odwiedziny świątyni, która na szczęście jest zawsze otwarta, w środku zapalone świece, cisza i jeszcze ... no właśnie ...
Teraz nie wiem, czy miałem plan wcześniejszy o spaniu na bazie, czy klamka zapadła wtedy? Ważne, żeby się spieszyć,
żeby dotrzeć na miejsce nie wchodząc niedżwiedziom w drogę...cdn...


Odpowiedz z cytatem