Oczywiście, że nikomu nie chodzi o instytucjonalne zamykanie szlaków dla tej czy innej grupy. Generalnie ważne jest by nie generować z jakichkolwiek powodów jednorazowych masowych imprez, które z racji ilości ich uczestników nie są w stanie być skanalizowane do wąskiego skądinąd traktu. To, że po sobie zostawiają to i owo to inna para kaloszy, która generalnie należy do organizatorów - dobry organizator postara się , zły ma to gdzieś jeśli nie w ogóle to przynajmniej częściowo.
Ogólnie rzecz biorąc nie rozumiem idei prowadzenia masowych dróg krzyżowych ani organizowania mszy na szczytach gór ( patrz chociażby Babia Góra czy Pilsko gdzie nawet ołtarz na stałe bracia Słowacy postawili ) - przeżycie duchowe w takim tłumie ( zważywszy miejsce) to przecież żadne, skupić się nawet trudno.
Zdecydowanie ciekawiej obcuje się z górami w samotności, samowtór lub góra - samotrzećA jeśli komuś taka potrzeba to dzięki temu, może poczuć się bliżej absolutu... W tłumie nigdy.


Odpowiedz z cytatem