Hi, hi, czepiasz się PanPo szóstej rano takie one podobne, że i rozróżnić ciężko
Oj potrafi, potrafi. Nie dziwcie się, że takie qui pro quo skoro świt popełniłem gdyż rano to ja ledwie samego siebie poznaję w lustrze! I tak na przykład dziś, zaledwie kilka minut po napisaniu tego wcześniejszego postu wybiegłem z mieszkania do windy i omalże nie zemdlałem zaraz po wejściu do niej. Można powiedzieć, że miałem przygodę w windziePokrótce nakreślę tło: przez ponad miesiąc winda była nieczynna bo ledwie już zipała i trzeba było wymienić ją na nowy model. Jej remont zakończył się kilka tygodni temu i teraz mam taką metalową, srebrną jak ten znaleziony długopis. I rzecz najważniejsza - przycisk zero czyli parter znajduje się dość nisko i jak wchodzę do windy to spuszczam wzrok żeby w niego utrafić bo tuż obok jest inny, który uruchamia dość głośny wentylator a z rana jakoś nie chce mi się go słuchać. Tak więc wchodzę do windy ze wzrokiem utkwionym w przycisk, paluchem go dźgam, podnoszę wzrok a tam przede mną na końcu kabiny - kurna ZJAWA ! A żem się zląkł! Serce zabiło mocniej, ciałem wstrząsnął dreszcz - ja pierdziu, zamontowali lustro i ten drugi to ja! (wczoraj jeszcze lustra nie było a dziś nagle jest - teraz to już się nie dam zaskoczyć)



Odpowiedz z cytatem