Z tejże Hory opadłem na Kostryce i przedostałem się przez potok Głęboki po klimatycznym mostku
zabrali36.jpg
Przed pokonaniem takiej atrakcji zawsze w głowie czai się pytanie: wyglebię? – nie wyglebię?. Tym razem odniosłem zwycięstwo i w glorii chwały zacząłem wdrapywać się badylastą łąką
zabrali37.jpg
na wzgórze po drugiej stronie potoku. Spacerowałem sobie równolegle do linii lasu i podziwiałem okolicę
zabrali38.jpg zabrali39.jpg zabrali40.jpg
Jak się już napodziwiałem to zeskoczyłem na tory
zabrali41.jpg
i ruszyłem przez nie prowadzony na stację kolejową Szczawne-Kulaszne. Niedaleko jest sklep ale jak już kiedyś z Heniem sprawdziliśmy – w niedzielę nieczynny. Wiedziałem, że na krzyżówce jest drugi więc korzystając z wolnego czasu, gdyż do odjazdu pociągu było jeszcze ze czterdzieści minut, pociąłem drogą ku niemu. Wpadłem do środka dwie minuty przed trzecią i jeszcze udało mi się zrobić zakupy, gdyż czynny jest tylko do piętnastej. Zakupiłem niezdrowe napoje gazowane i batoniki nadziewane na zagrychę i wróciłem na stację gdzie na schodach urządziłem sobie wyżerkę i popijawę! A co!
Po kilkunastu minutach nadjechał Żaczek i niemalże siłą wciągnął mnie na pokład i uwiózł ku Sanokowi.

Kiedyś się nie dam i nie wrócę!