Zgadza się, moje buty turystyczne po tym, jak jakimś cudem wymigały się ze zdobywania Starostyny czekały sobie w przedpokoju czyściutkie i wypastowane, takie wycacane, że aż miło było popatrzeć !
To teraz napiszę jak mi się w ten dzień chodziło. Krótko mówiąc chodziło mi się do… dosadnie trzeba by to ująć! Śnieg był tak mokry i lepki, że mimo iż miałem stuptuty z linkami to pod stopami tworzyły się śniegowe kule, które jak wiadomo fantastycznie wykręcają nogi we wszystkich kierunkach i dodatkowo podnoszą ciśnienie. Chcąc zbić je troszkę wymyśliłem sposób jak się ich pozbyć. Trzeba walić mocno stopami o podłoże, leżące drągi, pieńki po ściętych drzewach itp. Dzięki temu sposobowi szybko udało mi się pozbyć jednej linki a niedługo później drugiej. Jak już się urwały to śnieg nie miał już do czego się przyczepiaći szło się znacznie lepiej.
Jeszcze się trzyma
zabrali53.jpg zabrali54.jpg
choć pewnie już niewiele mu czasu pozostało.
Stąd chciałem ruszyć w lewo, pod kątem prostym do dotychczasowego kierunku lecz przyprostokątna wypadła na bobrowiskach
zabrali55.jpg
Próbowałem przedostać się po tej tamie
zabrali56.jpg
ale mi nie szło, trochę się ślizgałem, trochę za głęboko nurzałem w gałęziach i wodzie więc poszedłem w dół potoku i na jakiejś szerszej płyciźnie przebiegłem na drugą stronę niemalże po powierzchni wody![]()



Odpowiedz z cytatem