Po minięciu jeziora
zabrali67.jpg
pozostała jeszcze przede mną jedna górka, na której spotkałem szlakowskaz
zabrali68.jpg
Ponieważ szedłem całkiem w innym kierunku nie sprawdziłem skąd i dokąd wiedzie wyznakowana ścieżka, ważne że nie wchodziła mi w paradę.
Na dole znów musiałem przedostać się przez bobrze rozlewiska
zabrali69.jpg
i szerokim stepem
zabrali70.jpg
pognałem ku ostatniej przeszkodzie
zabrali71.jpg
Na drugim, stromym brzegu była oczyszczalnia ścieków
zabrali72.jpg
Ufff, dotarłem więc do cywilizacji
Po kilku minutach byłem już na tej stacji z barem, w środku ładne drewniane ławy i stoły, lokal przestronny, miejsca dużo i kartka na drzwiach: po sezonie bar nieczynny. Właściwie to było przed sezonem ale mimo to drzwi były zamknięte.
Ponieważ do odjazdu autobusu miałem jeszcze chwilę to śmignąłem koło kopca z krzyżem
zabrali73.jpg
do centrum, gdzie obok delikatesów jest restauracja. Tym razem się udało – czynna.
Na ekranie zawieszonym na ścianie lokalu, pogodynka wmawiała widzom, że teraz w Bieszczadach są ciągłe opady deszczu. Razem z Panią z obsługi popatrzeliśmy przez okna na zewnątrz, a tam śnieżna zawierucha na całego.

Telewizja kłamie!
(i dlatego jak tylko mogę to jadę w Bieszczady a pogoda zawsze jakaś jest :))