Według mnie to raczej do typowej turystyki się nie nadaje - ten najmniejszy ma tylko 0,6 l pojemności a waży 3/4 kilograma i zajmuje sporo miejsca. Nie wyobrażam też sobie napychania go śniegiem przez ten dość wąski dzióbek. Prepersi to są takie osobniki co się szykują na jakiś ogólnoświatowy armagedon i im są potrzebne np. takie czajniki na palenie klepkami z podłogi, bo nie będzie gazu, prądu a w terenie wystarczającej ilości opału (drewna). I kosztuje to pewnie też niemało.
PS
Ja sobie rok temu kupiłem taką składaną kuchenkę blaszaną, która też działa na zasadzie rozpalenia mini ogniska z patyczków i dwa razy na niej gotowałem wodę w kubku 0,5 l marki tesco. Kuchenka waży 0,2 kg, kosztowała chyba 45 zł, kubek prawie nic nie waży, kosztował 4 zł. Fajna ta kuchenka ale jednak najszybszy i najwygodniejszy jest kartusz z palnikiem :)
PS PS
No i jeszcze gdy fatalna pogoda albo w zimie, to gotowanie w namiocie na takich wynalazkach odpada, a na gazie luzik.


Odpowiedz z cytatem