Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 23

Wątek: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

  1. #11
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,994

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Przekroczenie granicy poszło dość sprawnie (jak na samochód z kratką) i zaraz mogliśmy się zatrzymać w kompleksie przygranicznych sklepików i budek, aby dokonać niezbędnych zakupów
    Jedni kupowali czekoladę, inni wyroby monopolowe a sir Bazyl udał się szukając "leśnych butów"
    Wraca uradowany prezentując szpanerskie obuwie



    No teraz nikt mu nie podskoczy
    Ruszyliśmy więc śmiało w dalszą drogę mogąc podziwiać co zima zrobiła z nowymi ukraińskimi asfaltami.
    Następny przystanek miał uzupełnić nasze wygłodniałe żołądki. Tuż przed miasteczkiem Stary Sambor działa od niedawna kompleks gastronomiczno- noclegowy o dziwnej nazwie Salzbork
    i tam zrobiliśmy sobie przerwę , wszyscy zamówili tradycyjną miejscową potrawę nazywaną warieniki co w Polsce znamy jako pierogi ruskie
    Sposób podawania znacząco różnił się od tego co znamy na co dzień.
    Kierowca był pokrzywdzony bo pił tylko kawę z ekspresu (dobra) , a inni woleli złocisty płyn.
    W dobrych nastrojach dotarliśmy po godzinie do celu czyli dawnego uzdrowiska Rozłucz. Jest tu kilka obiektów noclegowych , a my wybraliśmy hotel , gdzie w przeliczeniu za 22 zeta mogliśmy się przespać w 2-osobowych pokojach z łazienką regenerując siły przed następnym dniem (w restauracji na dole)
    Rano dość wcześniej załoga się zebrała, bo mieliśmy dojechać kilka kilometrów do miasteczka Turka. To było w naszych planach kluczowe miejsce.
    Z miejscowego dworca miała rano odjechać marszrutka (busik) do wsi zagubionej w górskich zakolach.
    Przed głównym dworcem rozlała się kałuża
    .

    .
    Ot kałuża jak kałuża, a że duża ?
    To co , nie można jej obejść ?
    Miejscowa ludność doskonale sobie z tym radzi
    .

    .
    ale czy my sobie poradzimy na tym dworcu i i odnajdziemy właściwy busik ?
    Jest, jest, jest, udało się.
    Samochód odstawiamy na podwórko znajomego Romka z Turki i ładujemy się tam
    gdzie wita nas napis Karpatskie (Карпатське) na dawnych mapach wieś miała nazwę Hnyła
    .

    .
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 26-03-2017 o 21:14

  2. #12

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Od siebie dodam zdjęcie obecnie obowiązującego obuwia trekingowego, szczególnie polecanego w Karpatach ukraińskich
    17426390_820634751401551_3936104020332104035_n.jpg
    oraz pozimowego stanu dróg
    17308824_820631451401881_5156055586149190416_n.jpg

  3. #13
    Bieszczadnik Awatar DUCHPRZESZŁOŚCI
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    z brzozowego gaju na Podlasiu, obecnie piaski mazowieckie
    Postów
    582

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Cytat Zamieszczone przez bieszczadzka kuna Zobacz posta
    Od siebie dodam zdjęcie obecnie obowiązującego obuwia trekingowego, szczególnie polecanego w Karpatach ukraińskich
    (fotka)
    oraz pozimowego stanu dróg
    (fotka)
    Buciki zgrabne, dobrze się komponujące z kałużami! Ciekaw jestem jak sprawować się będą w górach?
    Mieszkam rzut beretem od stollycy, a stan drogi jest podobny do tych ukraińskich. Sąsiad sprzedał swoje auto, bo prześwit między podwoziem a nawierzchnią był zbyt mały, aby dojechać od bramy do najbliższego asfaltu.
    Pozdrawiam
    DUCHPRZESZŁOŚCI

  4. #14
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,994

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Tym razem marszrutka nie była przepełniona i kołysząc się łagodnie przemieszczała nas przez kolejne wsie wcinające się dolinami w coraz większe górki.
    Kurs zakończył się w centrum wsi Karpatskie. To że jest to centrum można było poznać po tym że działały tu trzy magaziny obok siebie, każdy z niepowtarzalnym klimatem.
    Wybraliśmy ten co mieścił się w starej chałupie. Teraz był czas na drugie śniadanko i ostatnie uzupełnienie zapasów.
    Jeszcze raz rzut okiem na mapę potwierdził że mamy iść dalej głównym traktem do cerkwii.
    Idąc tym błotnistym traktem zazdrościliśmy Bazylowi, który elegancko i adekwatnie prezentował się pokonując kolejne kałuże.
    Dla urozmaicenia pozostało nam podziwianie resztek bojkowskiej architektury
    .

    .
    albo systemów zabezpieczania domów przed mrozem
    .

    .
    I tak to depcząc po błocie dotarliśmy do cerkwii, która prezentowała się bardzo ładnie, zadbana, odmalowana i zaopatrzona w błyszczące kopuły.
    To typowy obrazek wschodnich rejonów, gdzie na to, co duchowe nie brakuje kasy.
    .

    .
    Cerkiew robiła wrażenie, ale nas najbardziej zainteresował leżący opodal cmentarz.
    Tak jak za dawnych czasów bywało cmentarz przylegał bezpośrednio do cerkwi. Zaczęliśmy szukać interesujących nagrobków i bez problemu odnaleźliśmy
    .

    .
    Cokół tego nagrobka pomalowany był niebieską farbą spod której przebijały się litery CS
    Idąc dalej spotykaliśmy kolejne przykłady takich nagrobków
    .

    .

    .
    Na tym ostatnim numery 19/3 potwierdzają że są to dawne słupki graniczne pomiędzy Polską i Czechosłowacją, która miejscowa ludność zagospodarowała na swoje potrzeby
    Znaleźliśmy też przykład wykorzystania kilometrowego znaku drogowego.
    Ciekawe , gdzie dawniej stał ?
    .

    .
    Ponieważ w cerkwi trwało sprzątanie przed niedzielnym nabożeństwem , mogliśmy zaglądnąć do środka i pomodlić się o pomyślność naszej wyprawy
    przy okazji podziwiając klimaty wschodnich świątyń.
    .

    .
    Jak się później okazało niebiosa nam sprzyjały w drodze.

  5. #15
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,994

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Zgodnie zw wskazaniami mapy zaraz za cerkwią skręciliśmy w polną dróżkę, która mozolnie pięła się w górę robiąc kolejne metry nad poziom morza.
    Cel mieliśmy jak na dłoni , ale jawił się dość odlegle
    .

    .
    Dróżka wyprowadzała nas na grzbiet oddzielający naszą wieś Karpatskie od sąsiedniej wsi Libuchora
    Póki śniegu było mało dawaliśmy do przodu z buta
    .

    .
    Ale przyszedł czas gdy śniegu było już sporo ( tak mniej więcej na poziomie 800 metrów) i nie dało radę iść, bo zbyt często nogi się zapadały.
    Wówczas padł jednoznaczny rozkaz - rakiety włóż
    .

    .
    Tempo marszu znów nabrało rumieńców.
    Nasza Starostyna niby się przybliżała, ale niezbyt szybko. Wciąż majestatycznie pokazywała swoje oblicze zapraszając
    Patrząc na poniższy obrazek mieliśmy świadomość że jeszcze czeka nas spory odcinek lasem a potem powyżej granicy lasu atak szczytowy
    .

    .
    Wyszliśmy powyżej granicy lasu i mamy ładny widok na wschodnie ramię Pasma Pikuja z Żurówką, Listowaniem i Wielkim Wierchem
    ... ale to był odległe. Dla nas istotne było nachylenie północnego zbocza po którym mieliśmy atakować szczyt
    .

    .
    Latem po połoninie wychodzi się spoko, natomiast poruszanie się na rakietach ma swoje prawa
    Jak to ugryźć. Daniello zastanawia się nad metodą optymalną ( w dole wieś Karpatskie z której wychodziliśmy)
    .

    .
    Kolega sir Bazyl przyjął wersję " co ja nie dam rady ?"
    i poszedł prosto . najbardziej stromym podejściem
    .

    .
    Ja wybrałem dłuższą wersję trawersując zbocze do najbliższej grani
    Tylko Kuna Bieszczadzka usiadła zagubiona w odmętach białości i z białego smarfona wysyłała pytanie - gdzie jesteście ?
    .

  6. #16
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,024

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Śnieg na łąkach i w lesie był dość mokry i głęboki
    starostyna1.jpg
    więc tak jak napisał Heniu, trzeba było już niedługo po wejściu na jednolite białe przestrzenie przywdziać rakiety.
    Z lasu wyszedłem ostatni i zobaczyłem, że grupa się rozdzieliła
    starostyna2.jpg
    Heniu poszedł szerokim trawersem a Kuna z Danielem śmignęli lekko w poprzek ku szczytowi. No to ja wybrałem najkrótszy i chyba najbardziej stromy wariant, tak że zdjęć już nie robiłem więcej na podejściu bo do wspinaczki używałem zarówno kończyn dolnych jak i górnych. W niezłym tempie wyprzedziłem wspomnianą dwójkę i znalazłem się z nich najwyżej. W tym czasie Kuna zjechała kilka metrów i nie mogła się zdecydować czy zejść do podstawy podejścia i wyruszyć za Heniem, czy próbować ponownie ostro do góry. Daniel widząc i pewnie czując, że w każdej chwili też może zjechać, odpiął rakiety i ruszył w poprzek stoku lekko do góry, w kierunku samotnego świerka, przy którym grzbiet już się delikatnie kładł. Kuna naburmuszona siedziała w śniegu i coś tam biadoliła. Ponieważ mi nie zostało już więcej niż 15-20 metrów do wierzchołka ruszyłem po krótkim odpoczynku w górę. Ja ruszyłem w górę ale ze mną ruszyła dziesięciocentymetrowa warstwa śniegu leżącego na wcześniejszych, zlodowaciałych jego pokładach, w dół. Jadąc minąłem najpierw Daniela, później Kunę i pozdrawiając ich serdecznie dojechałem do stóp podejścia. Kuna jak zobaczyła, że jestem o wiele metrów niżej i że całą drogę mam znów przed sobą nagle nabrała werwy, też zdjęła rakiety i po chwili idąc po śladach Daniela zniknęła za grzbietem. No to ja też zdjąłem rakiety, tyle tylko, że okazało się, że gumiaki są gumowe i absolutnie nie wolno w nich próbować kopać stopni bo paznokcie wbijają się w palce a palce w stopę. Szedłem więc bardzo ostrożnie i bardzo powoli, korzystając ze zrobionych przez nich dziur, z duszą na ramieniu gdyż kopyta mam niemałe i nie mieściły się w te dołki, a te gumiaki to mają podeszwy chyba wybitnie zjazdowe :)
    Mimo wszystko, w końcu dotarłem do całej trójki balującej już na szczycie!
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  7. #17

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Popłakałam się, ze śmiechu......wszystko prawda.
    A oto Bazyl daleko po zjeździe 17362650_820632878068405_8690248809965672085_n.jpg
    A jeszcze zapomnieliście, że szliśmy z pełnymi brzuszkami bo przed podejściem był obiad 17353525_820632398068453_775483333377881335_n.jpg

  8. #18
    Debiutant Roku 2018
    Awatar mercun
    Na forum od
    11.2016
    Rodem z
    daleko i blisko....
    Postów
    328

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    I jak można było przypuszczać cały ten lans z modowymi botkami był zbyteczny. Wystarczyło schować adidaski do plecaczka i iść w skarpetach. W skarpetach ma się bliższy kontakt z podłożem co oznacza lepsze czucie - to po pierwsze. A po drugie - śnieg od stopy szybciej się nagrzewa dając lepszy poślizg przy zjeździe a zarazem większą prędkość. Była szansa odbić się od lasu i wskoczyć migiem na szczyt
    To najkrajšie na svete nie sú veci, ale chvíle, okamihy, nezachytiteľné sekundy – Karel Čapek

  9. #19
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2010
    Postów
    134

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Fajne wejście. kiedyś atakowałem wczesną wiosną Starostynę z Libuchory :)

  10. #20
    Bieszczadnik Awatar krzychuprorok
    Na forum od
    10.2007
    Rodem z
    Rzeszów/Rymanów
    Postów
    875

    Domyślnie Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów

    Buty pierwyj sort! Nie jeden ukraiński turysta chciałby w takich śmigać. Nieprzemakalność zapewne na wysokim poziomie.

    Dobrze, że zapomniał butów. Zawsze mogło być gorzej i mógł zapomnieć paszportu i wówczas Starostynę mógłby oglądać, ale z naszych Bieszczadów.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Pomysł na jakieś fajne zimowe przejście
    Przez Petefijalkowski w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 09-04-2010, 13:36
  2. Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 22-04-2009, 23:03
  3. ile kosztuje teraz karnet za wejście na szlak???
    Przez kacpero w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 31-07-2006, 01:58
  4. Teraz ja, czyli moje wejście w nowy rok...
    Przez Barnaba w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 11-01-2006, 21:13
  5. Przekraczanie granicy po wejściu do UE
    Przez geograffus w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 12-08-2004, 06:29

Tagi dla tego wątku

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •