Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 23

Wątek: Polańczyk... i co dalej?

  1. #1
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    527

    Domyślnie Polańczyk... i co dalej?

    Mam kilka wolnych dni i trzeba je jakoś wykorzystać. Jest wiosna, trzeba jechać do wód. Polańczyk, tak, Polańczyk będzie świetnym wyborem.

    DZIEŃ 1 - PIĄTEK - 28 kwietnia

    Około godziny trzynastej wysiadam z busa. Jestem w Polańczyku. Ale co to? Czemu plaże takie puste? Żadnych zapachów grilla? Nie gra żadna muzyka? Phi.
    W oddali widzę jakieś pagóry. Tam, jako że bliżej słońca, na pewno będzie cieplej i przyjemniej. Zarzucam walizkę na plecy i mozolnie idę pod górę. Nawet ładnie nad tym Polańczykiem.



    Idę i idę. Całkiem ciepło, prawie 20 stopni, ale niebo jakieś takie nijakie. Siłą rozpędu dochodzę do górnego Myczkowa.



    Bez aklimatyzacji, z marszu, wdrapałem się na górę Wierchy, która ma aż 635 m.



    Szło by się bardzo przyjemnie gdyby nie boczny wiaterek razem z deszczem.



    Deszcz był chwilowy. Przed sobą mam widok na dolinę z Wołkowyją.



    Przechodząc przez Rybne co niektórzy dają znać, że jest pora sjesty.



    Trzeba się więc dostosować i również robię sjestę pod sklepem w Wołkowyji.
    Jeszcze kawałek asfaltem w stronę Górzanki i ponownie zagłębiam się w nieprzebyte bory. Całe szczęście udało mi się je przebyć i stając nad Bukowcem przewracam się i mówię: dalej nie idę. No i nie poszedłem...



    Ktoś w Bukowcu przygrywa na harmoszce umilając mi wieczór. Jest ciepło i niebo jakby przejaśniało. Może pogoda dopisze.



    Wyszło mi, że dnia pierwszego przelazłem ponad 13 km w poziomie.
    http://www.geocontext.org/publ/2010/...17054892117769

    C.D.N.
    Ostatnio edytowane przez coshoo ; 06-05-2017 o 17:54

  2. #2
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,042

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    Cytat Zamieszczone przez coshoo Zobacz posta
    (...)

    Bez aklimatyzacji, z marszu, wdrapałem się na górę Wierchy, która ma aż 635 m.



    S(...)
    Wygląda na to że na Wierchach drzwiarze pracują ostro składając kolejne metrówki drewna.

  3. #3
    Forumowicz Roku 2015
    Debiutant Roku 2013
    Awatar Jimi
    Na forum od
    03.2010
    Rodem z
    Rzesza
    Postów
    1,392

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    Ojej jak pięknie się zapowiada. Przypomniała mi się moja majówka sprzed kilku lat. Podobne okolice (zaczęłam z Teleśnicy Oszwarowej), piękna pogoda i na trasie przez kilka dni spotkałam tylko 1 człowieka. Gdy schodziłam w doliny -oczywiście byli takowi, ale "na trasie" już nie. Za to były ciekawe zwierzątka drapieżne. A mówią że w Bieszczadach takie tłumy !! Czekam na ciąg dalszy.
    "Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.

  4. #4
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    527

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    DZIEŃ 2 - SOBOTA - 29 kwietnia

    W nocy zaczyna intensywnie padać i tak do rana. Deszcz wypuścił mnie z namiotu dopiero około 8.00. Cały czas lekko ciapie i zawrotne 5°C.



    Zwijam mokry namiot i czas ruszać w dalszą drogę. Schodzę do Bukowca, w tle majaczą Tołsta i Monaster.



    Ślady dawnej historii. Cerkwisko i dzwonnica w Bukowcu.



    Dymiąca Korbania nad Bukowcem, a w głowie gra "Ciągle pada" Czerwonych Gitar.



    Lubię mokry aromatyczny las, kapiąca woda z drzew, a najbardziej lubię bieszczadzkie błotko.



    Nad Terką nastąpił pogodowy postęp, przestaje padać.



    Noga za nogą...



    Samotna dzwonnica w Terce.



    Terka to jedna z moich ulubionych miejscowości w Bieszczadach. Zachowało się trochę starej zabudowy.





    Widok na Terkę od drugiej strony.



    Jestem w dawnej wsi Studenne. Lubię to miejsce, ma w sobie jakąś magię.



    Odpoczywam na dawnym cerkwisku. Była to chyba jedna z wyżej położonych cerkwi w okolicy.



    Na kamieniach ułożone znalezione dawne przedmioty.



    Polnymi drogami dochodzę do mostu na Sanie.



    Jeszcze kawałek błotnistą drogą wzdłuż Sanu...



    ...i nad Tworylnem kończę wędrówkę na dzisiaj.





    Pogoda znowu ze mną igra, zachodzące słońce przedziera się przez chmury.



    Na liczniku dzisiaj około 12.5 km w poziomie.

    C.D.N.
    Ostatnio edytowane przez coshoo ; 07-05-2017 o 11:28

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar delux
    Na forum od
    02.2012
    Rodem z
    piekła,cieleśnie lubuskie, sercem Polańczyk i Terka .
    Postów
    534

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    Ech, trochę Ci zazdroszcze tej wędrówki,Terka,Terka co ONI z Tobą zrobili.?....żeby tak dranie chodzili po wodzie i pić prosili,i wyprawa wedle Sanu na Tworylne...ja za miesiąc dopiero .....
    Tak być nie może,bo tak być musi...

  6. #6
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    527

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    DZIEŃ 3 - NIEDZIELA - 30 kwietnia

    Budzę się o świcie. Pada. Jeszcze trochę drzemię w śpiworze i w końcu wyłażę na świeże powietrze. Obok namiotu mam świerki więc da się schronić przed deszczem. Kawa, śniadanie. Deszcz odpuszcza więc pakuję graty i ok 9.00 udaje się ruszyć dalej.



    Dawna aleja dworska kończąca się obecnie w bajorze bobrowym. Po prawej ruiny dworskich budynków gospodarczych.



    Żeby dostać się do dalszej części doliny trzeba obejść górą rozlewisko. W Tworylnem nie było mnie 10 lat więc się co nieco pozmieniało. Widać że leśnicy mocniej gospodarują, wykaszane łąki, dużo lizawek. Natomiast turystycznie jakby słabiej, pozarastane ścieżki, aleja dworska również częściowo zarośnięta gęstym krzakiem.
    Cerkwisko, ocalała jedynie dzwonnica.



    Schody donikąd... czyli resztki niemieckiej strażnicy granicznej.



    Cmentarz...





    Przeskakuję przez niewielką przełęcz i trafiam do doliny Tworylczyka.



    Tu też mieszkali kiedyś ludzie...



    Potok Tworylczyk mocno wezbrany, bez ściągania butów się nie obejdzie. Temperatura powietrza 5°C zachęca do kąpieli.



    Pogoda lubi być złośliwa. Specjalnie czekała aż będę zakładał skarpety i buty żeby w tym czasie spuścić wodę z nieba. Deszcz mniejszy lub większy będzie towarzyszył mi aż do Hulskiego.
    Kawałek dalej w dolinie Tworylczyka spotykam jakieś dziwne krowy...



    Nie dały za blisko podejść, płochliwe zwierzaki.
    Idę wzdłuż Sanu starą drogą. Bywają ciekawe odcinki jak "aleja czosnkowa", spora połać czosnku niedźwiedziego po obu stronach ścieżki.



    Dolina Krywego wita mnie bobrowiskiem.



    Przedzieram się przez krzaki do cerkwiska i cmentarza.



    Nie ma gdzie się schronić przed deszczem, ale na szczęście mury ruiny cerkwi są grube, a deszcz nie zacina, więc we wrotach nie pada.





    Po odpoczynku czas ruszać dalej. Widok na cerkiew i całą dolinę.





    Spotykam pierwszych ludzi na trasie. Spacerowicze na lekko. Czuć, że zbliżam się do cywilizacji.
    Rezygnuję z zejścia do Hulskiego starą drogą, przebijam się przez błota do stokówki. Przestaje padać. Tuptam stokówką monotonnie do Zatwarnicy mijając coraz większe grupy turystów. W Zatwarnicy czuć długi łikend, co rusz śmigają auta na numerach z całej Polski. Krótki postój przy sklepie i uciekam w boczną dolinę potoku Hylatego. Nad wodospadem dzikie tłumy wczasowiczów, smartfony na kijach i tego typu rzeczy, daje sobie spokój i zagłębiam się w dolinę.



    Nigdy głęboko w tę dolinę nie wchodziłem, a jest całkiem malownicza. Zaczynam wspinanie na Holicę. Na szlaku całe szczęście pusto.



    Po drodze malownicze skałki.



    Na szczyt docieram po 18.00. Kilometry w kościach czuć. Miałem nadzieję, że pogoda w końcu odpuści i ze szczytu będą fajne widoki. Niestety coś tam widać jedynie w stronę Smereka. Reszta w chmurach.



    Siedzę na szczycie, popijam herbatę, gapię się na góry. Tylko jakoś tak zimno się zrobiło, na termometrze 2°C. Szybko zasypiam w namiocie licząc, że rano widoki będą lepsze.

    Przeszedłem ok 20 km w poziomie.
    http://www.geocontext.org/publ/2010/...17056340507812

    C.D.N.
    Ostatnio edytowane przez coshoo ; 08-05-2017 o 10:27

  7. #7
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    527

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    DZIEŃ 4 - PONIEDZIAŁEK - 1 maja

    Budzę się o świcie. Wyglądam przed namiot, mgła, zimno, mokro. Guzik z widoków. Zwijam manele i o 6.00 wyruszam w trasę.



    Obieram ponownie kierunek Zatwarnica, ale inną drogą. Mroczny mglisty las ma swój urok.



    Około 8.00 ponownie dochodzę do wodospadu na Hylatym. Tym razem mam go tylko dla siebie. Wczasowicze jeszcze śpią.
    Wodospad jest malowniczy lecz niestety miejsce zeszpecone metalową platformą.



    Pogoda się poprawia. Zaglądam do sklepu i z przyjemnością wypijam sobie piwo.
    Muszę niestety przeskoczyć połoninę Wetlińską. Idę w kierunku Suchych Rzek. Wychodzi słoneczko, wskakuję do potoku, kąpiel, pranie, golenie.
    Krótka pogawędka z panem sprzedającym bilety. Stwierdza, że cieszy się na widok plecakowych turystów, którzy są już na wymarciu. Teraz w modzie ładowanie się wszędzie autem.



    Nie znam tego podejścia na Wetlińską. Idzie się bardzo przyjemnie i malowniczo. Ludzi też raczej niewielu.



    Do grzbietu już niedaleko, zimo nie odchodź...



    Znajomy widoczek.



    Na głównym grzbiecie panuje armageddon. Przełęcz Orłowicza...



    W takim tłumie jestem zmuszony schodzić do Wetliny. Jeszcze na szlaku w korku nie stałem, w końcu musiał być ten pierwszy raz. Wetlina zawalona autami, stoją wszędzie, knajpy pełne, w sklepach długie kolejki do kas. Przenieśli Polańczyk do Wetliny?
    Wypijam piwo, kupuję kilka artykułów i ewakuacja z tego grajdoła.
    Na łąkach nad Wetliną odnajduję spokój i ładne widoki.



    Przelazłem około 18km w poziomie.
    http://www.geocontext.org/publ/2010/...01705751018576

    C.D.N.
    Ostatnio edytowane przez coshoo ; 09-05-2017 o 18:43

  8. #8
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,042

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    Idę kilka kroków za Tobą , widzę i czuję tą traskę.
    Kapiące krople, zapach czosnku, szum Hylatego i zaskoczenie zatłoczonym widokiem z Orłowicza - też czegoś takiego nie miałem.
    Dla uzupełnienia wrażeń otworzyłem butelkę złotego płynu.
    Przepraszam że tak podglądam, ale choć na chwilę , wirtualnie przeniosę się w inny wymiar.

  9. #9
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    527

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    DZIEŃ 5 - WTOREK - 2 maja

    Wstaję sobie koło 6.00, pogoda zapowiada się niezła.



    Wspinam się w kierunku Rabiej Skały. Las wyżej jeszcze bez liści, przede mną sterczy Paprotna na którą trzeba się wdrapać.



    Na Paprotnej doganiają mnie pierwsi młodzi szybkobiegacze na lekko. Rozsiedli się na polanie i zamiast wchłaniać otoczenie wchłaniają ekrany smartfonów.
    Przed Dziurkowcem trochę białych atrakcji.



    Fajny jest ten grzbiecik pomiędzy Dziurkowcem a Płaszą.



    Przed Płaszą dopada mnie totalny kryzys, opadłem z sił. Trzeba ponownie rozpalić w piecu. Robię postój przy źródełku, wypijam z litr wody i dorzucam kilkaset kalorii. Można iść dalej.



    Zanim zielsko z ziemi nie wyjdzie dobrze w górach widać umocnienia z I Wojny Światowej. Cały grzbiet Karpat pocięty zygzakami rowów. Siedzenie w tych dziurach wysoko w górach to był niezły horror.



    Na szlaku można było spotkać też i takich turystów.



    Za Okrąglikiem pogoda się ze mną drażni. Zaczyna mocniej padać, ubieram kurtkę, zarzucam plecak, 2 minuty, przestaje padać, zdejmuję kurtkę, zarzucam plecak, zaczyna padać, i tak ze trzy razy.



    W końcu dochodzę do swojego dzisiejszego celu czyli przełęczy Nad Roztokami.



    Wieczór pięknie spędzony przy ognisku. Dziękuję Słowakom za takie miejsca.



    Zrobiłem jakieś 18 km w poziomie.
    http://www.geocontext.org/publ/2010/...17057608713450

    C.D.N.

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    09.2016
    Postów
    21

    Domyślnie Odp: Polańczyk... i co dalej?

    Ty dziękujesz Słowakom a ja dziękuję Tobie za wspaniałą relację,za wrażenia, za wszystko. Podążam za Tobą krok w krok,śledzę Twoją trasę na mapie i już widzę siebie kiedyś tam(mam nadzieję), gratuluję i pozdrawiam

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Polańczyk - dojazdy
    Przez pleplep w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 24-04-2012, 23:01
  2. Polańczyk- pola namiotowe
    Przez jolenka1991 w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 26-07-2010, 21:56
  3. Nocleg Polańczyk
    Przez mysinka w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 01-09-2008, 22:43
  4. [Polańczyk] Urlop z dziećmi - gdzie?
    Przez pietrek w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 20-06-2003, 21:25
  5. [Polańczyk] Pomóżcie ...
    Przez Anonymous w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 25-04-2002, 23:52

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •