DZIEŃ 2 - SOBOTA - 29 kwietnia
W nocy zaczyna intensywnie padać i tak do rana. Deszcz wypuścił mnie z namiotu dopiero około 8.00. Cały czas lekko ciapie i zawrotne 5°C.
Zwijam mokry namiot i czas ruszać w dalszą drogę. Schodzę do Bukowca, w tle majaczą Tołsta i Monaster.
Ślady dawnej historii. Cerkwisko i dzwonnica w Bukowcu.
Dymiąca Korbania nad Bukowcem, a w głowie gra "Ciągle pada" Czerwonych Gitar.
Lubię mokry aromatyczny las, kapiąca woda z drzew, a najbardziej lubię bieszczadzkie błotko.
Nad Terką nastąpił pogodowy postęp, przestaje padać.
Noga za nogą...
Samotna dzwonnica w Terce.
Terka to jedna z moich ulubionych miejscowości w Bieszczadach. Zachowało się trochę starej zabudowy.
Widok na Terkę od drugiej strony.
Jestem w dawnej wsi Studenne. Lubię to miejsce, ma w sobie jakąś magię.
Odpoczywam na dawnym cerkwisku. Była to chyba jedna z wyżej położonych cerkwi w okolicy.
Na kamieniach ułożone znalezione dawne przedmioty.
Polnymi drogami dochodzę do mostu na Sanie.
Jeszcze kawałek błotnistą drogą wzdłuż Sanu...
...i nad Tworylnem kończę wędrówkę na dzisiaj.
Pogoda znowu ze mną igra, zachodzące słońce przedziera się przez chmury.
Na liczniku dzisiaj około 12.5 km w poziomie.
C.D.N.





















Odpowiedz z cytatem