DZIEŃ 5 - WTOREK - 2 maja

Wstaję sobie koło 6.00, pogoda zapowiada się niezła.



Wspinam się w kierunku Rabiej Skały. Las wyżej jeszcze bez liści, przede mną sterczy Paprotna na którą trzeba się wdrapać.



Na Paprotnej doganiają mnie pierwsi młodzi szybkobiegacze na lekko. Rozsiedli się na polanie i zamiast wchłaniać otoczenie wchłaniają ekrany smartfonów.
Przed Dziurkowcem trochę białych atrakcji.



Fajny jest ten grzbiecik pomiędzy Dziurkowcem a Płaszą.



Przed Płaszą dopada mnie totalny kryzys, opadłem z sił. Trzeba ponownie rozpalić w piecu. Robię postój przy źródełku, wypijam z litr wody i dorzucam kilkaset kalorii. Można iść dalej.



Zanim zielsko z ziemi nie wyjdzie dobrze w górach widać umocnienia z I Wojny Światowej. Cały grzbiet Karpat pocięty zygzakami rowów. Siedzenie w tych dziurach wysoko w górach to był niezły horror.



Na szlaku można było spotkać też i takich turystów.



Za Okrąglikiem pogoda się ze mną drażni. Zaczyna mocniej padać, ubieram kurtkę, zarzucam plecak, 2 minuty, przestaje padać, zdejmuję kurtkę, zarzucam plecak, zaczyna padać, i tak ze trzy razy.



W końcu dochodzę do swojego dzisiejszego celu czyli przełęczy Nad Roztokami.



Wieczór pięknie spędzony przy ognisku. Dziękuję Słowakom za takie miejsca.



Zrobiłem jakieś 18 km w poziomie.
http://www.geocontext.org/publ/2010/...17057608713450

C.D.N.