A ja jeszcze ten niesamowicie intensywny zapach wilgotnych od deszczu albo rosy narcyzów rosnących wśród traw.
Masz rację Maciejko - majowe Bieszczady są nie do podrobienia.
Pięknie Wam dziękuję za ten deszcz, mgłę i zieloności.![]()
Tak, zieloności nie brakowało i później
Nad głowami przetaczały się ciężkie chmury, ale chwilami słońcu udawało się przedrzeć i przyświecić tu i ówdzie.
Te jaśniejsze chwile nie trwały jednak długo, ale nic to. I tak warto było zdjęcia robić
I tak w zieloności, mżawce i w krótkich chwilach słońca udało nam się dojść tam, gdzie dopiero co rządził coshoo.
![]()
Czterech panów B.
Kto się komu przyglądał to wyjawimy dopiero jak Bazyl dojdzie do siebie po KIMBie, a na razie sprytnie omijamy tę kwestię i idziemy dalej
Po przełamaniu grzbietu oddzielającego Baligród od Żernicy zaświeciło nam, w oddali niestety, słońce.
Patrzyliśmy na ten widok jak zaczarowani, tym bardziej, że słońca przybywało!
Nie czekaliśmy długo jak zaświeciło i u nas
Po chwili odpoczynku pełni optymizmu ruszyliśmy w kierunku widocznej w oddali cerkwi. Jeszcze gdzieś po bokach czaiły się chmury, ale słońca było coraz więcej.
![]()
Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 23-05-2017 o 22:18 Powód: Literówka
Czterech panów B.
Po przekroczeniu przeszkody wodnej (pierwsze w tym roku brodzenie w potoku na bosaka) byliśmy przy cerkwi.
Cały czas coś się tam zmienia! Nie zostaliśmy jednak na dłużej, bo piękna pogoda zapraszała do wędrówki. Tylko na którą górkę wejść? Na tę po prawej?
A może na tę?
A może to ta sama?Nic, tylko łazić i tapety do Windowsa tworzyć
Piękna, soczysta zieleń (kilka dni padało) wraz z niebieskim niebem i białymi obłoczkami tworzyły niezapomnianą scenerię. A rano jeździliśmy tam i z powrotem nie mogąc się zdecydować, którą mgłę wybrać...
Czterech panów B.
W końcu wybraliśmy piękną łąkę, którą opuściliśmy dno doliny i wspięliśmy się wyżej. Po kolejne widoki
Po kliknięciu większa wersja.
Szkoda było zapuszczać się w las, na szczęście po minięciu Bani, Szczuba i Białego Wierchu wcale nie mieliśmy gorzej
W tle lekko majaczyły najwyższe szczyty Bieszczadów podczas gdy my mijaliśmy podłożone pod nami...
Czterech panów B.
... położone pod nami zabudowania wsi Roztoki Dolne.
Po prawej, w oddali, widzieliśmy jeszcze łąki mijane wcześniej, nad cerkwią w Żernicy.
Powoli wchodziliśmy w las...
... przez który - z lekka błądząc - dotarliśmy w końcu, po wielu godzinach wędrówki, nad Baligród.
I to był już koniec wycieczki, jeszcze tylko kawałeczek w dół i byliśmy przy aucie.
Czterech panów B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)