Potwierdzam, że jest tak, jak kolega powyżej napisał.
No i jedźmy dalej. Po słowackiej stronie było zajęte, pojechałem więc do Polski i wybrałem więc na nocleg rozległą polankę z widokiem na Hyrlatą.
Śniadanko.
Przy tej kapliczce w Lisznej zawsze robię sobie autoportret. Nie wyszedł zbyt pionowo.
Przystanek przy kapliczce był bardzo pożyteczny. Własnie tutaj uszło mi całe powietrze z przedniego koła. Okazało się, że przy szalonym zjeździe z przełęczy do Lisznej odkleiła się niezbyt starannie przyklejona łatka. Wygodne miejsce z ławeczkami bardzo ułatwiło naprawę.
A złośliwa dętka wylądowała na tutejszym składzie odpadów. Nawet ją widać na zdjęciu.
Z Lisznej do Cisnej pojechałem wygodną drogą leśną, biegnącą prawą stroną Solinki.
Malownicza polanka z paśnikiem przy tej drodze.
W Cisnej też było malowniczo.
Z powodu nadmiaru czasu podjechałem do pobliskiego schroniska górskiego - Bacówka PTTK pod Honem.
Tu wypiłem kawę i rozejrzałem się przez okno.
Teraz już do Łopienki. Solinka w Dołżycy.
Ścieżka z przełęczy pod Łopiennikiem okazała się niezbyt przyjazna dla rowerzystów. Ale jakoś udało się zjechać-zejść-przenieść rower i za chwile będę w Łopience.
![]()



Odpowiedz z cytatem