Piotrek fajny felieton. :)
Ja mam tez swoj pomysł na (moze nie na rozwiazanie problemu, ale zawsze cos).
Chyba duzym problemem sa wycieczki i inne wielkie zorganizowane ekipy turystow.
I tu z moich obserwacji wynika, ze to nie jest wina ludzi, ktorych tam zapedzono (chcieli zobaczyc bieszczady, ale nie sadzili ze to tak wysoko, takie bloto i ich tam autokar nie dowiezie) tylko wina opiekunow, przewodnikow itp.
Wyglada to tak (sa dwie wersje)- idzie opiekun duzo duzo z przodu, z nim kilka osob, takich co lubia polazic po gorach, potem przerwa i 20 znudzonych lub rozwydrzonych malolatow, co maja gdzies gory (przyjechali tu na wycieczke a nie lazic po wertepach) i robia co im pasuje, dra sie na odleglosc 5km itp.
Druga wersja wyglada tak samo, tyle ze opiekun idzie na koncu liczac osoby (pow jakiegos tam wysokiego wieku) czy czasem nikt nie zaginal lub nie zaslabl, a co bardziej rozbawieni (kaszlaca mlodziez) z przodu robi co chce ( i to czasami gorzej sie zachowuje od malolatow).
I tu trzeba sie zastanowic nad tym, czy taka grupe, moze prowadzic jedna osoba?Czy to moze byc tylko nauczyciel? Czy moze wyznaczyc odpowiedzialne osoby! z BdPN (dodatkowe dochody dla parku), ktore dopilnuja tego, ze nawet duze grupy beda szly tak ja trzeba.
Moze zamiast ograniczen ilosci osob, wprowadzic obowiazkowy dozor pracownikow parku nad takimi grupami.
I tu Piotrze masz racje, ze barierki, siatki itp. moga dzialac na czesc takich osob jak plachta na byka i chyba szkoda na to pieniedzy.
Co do turystow samochodowych, to juz wiekszy problem, wiekszosc z nich mysli, ze jak juz np: wjechali swoim autem na przelecz to im sie wszystko nalezy i moga robic co chca (przeciez cale zycie na to pracowali ) i tu nie mam pomyslu zadnego.
Oczywiscie nie kieruje tego do wszyskich, ale wiekszosc zachowuje sie tak -
Jestem z Warszawy lub z Krakowa (zeby nie byc stronniczym) mam Mercebesia, przejechalem 400 km i moze mam jeszcze smieci znosic z gory ? "ale tu kicha , tu nic nie ma" :) I tu chyba tylko pozostaje edukacja, edukacja, edukacja !!!!!
I to pole do popisu dla tv i radio np. reklama goscia w odpadkach w wannie dawala chyba do myslenia.
Niestety ciezko jest zmienic nawyki brudasow itp. ale trzeba probowac.
(co do turystow samochodowych nie chodzi mi o prawdziwych turystow, ktorzy wykorzystuja auto:)