Za masztem ponownie zagłębiłem się w lesie gdzie Koło Karczmy wypłoszyłem wypoczywającego, potężnego jelenia. Wkrótce dotarłem do kolejnych łąk
Szwejk75.jpg
i z Oszałazu podziwiałem charakterystyczne kształty nadciśniańskich szczytów
Szwejk70.jpg
Na lewo od nich majaczyły Połoniny
Szwejk71.jpg
Jeszcze dalej wznosiła się góra najwyższa
Szwejk72.jpg
a na wschodzie zielone wzgórza nad bieszczadzkim morzem
Szwejk73.jpg
Z kolei z północnych stron udało się przyciągnąć szybowisko
Szwejk74.jpg
Obrałem azymut mniej więcej na najbliższą stację kolejową. Początkowo łąkami po pas w zielsku a Koło Hańczarka przez chabazie ponad dwu metrowe dotarłem do asfaltu i peronu.
Do odjazdu pociągu było jeszcze około czterdziestu minut a tu nagle od strony Komańczy pojawił się motoraczek - ekspres. Przemknął nie zatrzymując się i popędził w kierunku Zagórza
Szwejk76.jpg
Pół godziny później pojawił się Szwejk,
Szwejk77.jpg
który na szczęście był bardziej gościnny i zabrał mnie z powrotem do Rzeszowa.

Wszystkie nazwy terenowe użyte przeze mnie w relacji odpowiadają opisywanym miejscom i zostały zaczerpnięte z Państwowego Rejestru Nazw Geograficznych.