Jeszcze troszkę wspomnień z lat sześćdziesiątych:

„…w niedzielę o 5:30 rano wymarsz na stacje kolejową, na pociąg relacji Sanok – Zagórz i w Zagórzu przesiadka na pociąg Zagórz – Łupków (przez Rzepedź i Komańczę). (…)

W każdą niedzielę rano na dworcu kolejowym w Sanoku i Zagórzu roiło się od podróżnych, udających się w rejony Szczawnego, Rzepedzi, Komańczy, Smolnika, Łupkowa w celach hobbystyczno-rekreacyjnych. Jechali pszczelarze taszcząc ze sobą ule nadawane na wagon pocztowy, wędkarze z wędkami i plecakami na złowione ryby, grzybiarze, zbieracze jagód leśnych i śliwek w sadach połemkowskich no, i myśliwi z psami.

Całe to towarzystwo wsiadało do pociągu o godzinie 6:00, który kursował punktualnie,…

Wracając do podróżnych, to było ich tak wielu, że w pociągu nie uświadczyłeś siedzącego miejsca. W Rzepedzi wysiadało się na stacji i wzdłuż rzeki Osławy szło się z wędką w górę do Komańczy lub w dół do Szczawnego. Piękna rzeka Osława miała wówczas dwa razy tyle wody co dzisiaj i była rwąca tak, że ciężko było przejść na drugą stronę.(…)

…o dwudziestej godzinie był pociąg z powrotem do Sanoka i cała ta grupa ludzi z porannego kursu, spotykała się ponownie w pociągu.
Gwar i radość przepełniała wagony, a były to wagony bez przedziałów, podobne do dzisiejszego tramwaju, tym bardziej, że każdy wiózł jakieś łupy i miał w zapasie butelczynę na powrotną drogę. Pszczelarze chwalili się bańkami z miodem, wędkarze pokazywali opasłe plecaki jeszcze ociekające wodą, myśliwi transportowali zwierzynę na pomostach pomiędzy wagonami, grzybiarze i jagodziarze mieli pełne plecaki grzybów, a zbieracze śliwek pięćdziesięciokilowe worki ze śliwkami (na śliwowicę). Gwar w wagonach panował taki, że człowiek nie słyszał własnego głosu, jedni grali w karty – w oczko, inni pili na zdrowie, śpiewali, psy myśliwskie szczekały, ogólnie wielki piknik rekreacyjny.
Dzisiaj nie mamy pojęcia o tym, jak organizowało się czas wolny nie mając motocykla, samochodu czy biletu na samolot…”*

No i proszę, doczekaliśmy czasów gdy pociąg/wagon też jest bez przedziałów, pić co prawda nie wolno ale da się . Na szczęście nikt zwierzyny nie transportuje ale można z okien obserwować zające, bażanty, myszołowy, czaple
Szwejk82.jpg
(przy odrobinie wyobraźni można ją dostrzec na lewo od wysepki)
i mnóstwo saren
Szwejk81.jpg Szwejk80.jpg

Podróżni co prawda zamiast wędek i uli wożą rowery a plecaki służą im raczej do wędrówek a nie na ryby ale „ogólnie wielki piknik rekreacyjny” powrócił i ma się całkiem nieźle. W tym sezonie wakacyjnym już czterokrotnie podróżowałem pociągiem do różnych miejscowości położonych w dolinach Osławy i Osławicy, i miejsca siedzące zajęte były w zależności od kursu, tak między 40 a 100% (w jedną z niedziel w drodze powrotnej kilka osób siedziało na schodkach).

--------------------------------------------------------------------------------------
* Andrzej Radzik „Pasja łowiecka, to nie tylko las i pola”