Najgorzej jak sie tam za czesto bywa i ten "matrix" zaczyna sie traktowac jako normeWtedy juz nie sposob zaakceptowac polskie gory!
uuuuu niezle!To "tylko" 750 tys. V daje znać o sobie.
Czyli taka klasyczna linia wysokiego napiecia w Polsce to ma 110kV? Ciekawe czemu te w ZSRR byly o tak duzo wiekszym napieciu?Ten kawałek - po polskiej stronie - jest pamiątką po RWPG. To jest linia 750 kV łącząca niegdyś (przez parę - kilka lat zaledwie) systemy energetyczne PRL i ZSRR. Była czynna do 1993 r. Ale - pomimo braku kompatybilności systemów energetycznych Polski i Ukrainy - jest utrzymywana w "stanie gotowości". Po polskiej stronie wiedzie aż do Rzeszowa.
Linia zamieszczona w opisie - to raczej inna bajka, wiedzie gdzieś do elektrowni, lub w kierunku Węgier (poszukałem na Googlach, widok sat.), więc może być czynna (bez napięcia raczej nie byłoby wspomnianego - nie wprost - "skwierczenia"). Decyzja o rozlokowaniu się jak najdalej była słuszna. (Kiedyś miałem małe problemy pod linią 110 kV - aparat na statywie "trochę kopał").
.
Ja stojac chwile pod ta linia, pod samymi drutami zaczelam miec dziwne, trudne do opanowania drzenie rąk. Jak odeszlismy kawalątek tam gdzie postawilismy namiot- juz bylo ok. Rano znow jak chwile szlismy pod drutami to znow mi łapy zaczely latac, ale duzo słabiej. Nie wiem czy to przypadek, czy ja sie wkrecilam, ale nie chcialabym mieszkac kolo czegos takiego... brrrr




Odpowiedz z cytatem