Zaczynaja sie odsłaniac widoki!







Włazimy na grzbiet gdzies w połowie, wiec mimo ze potem idziemy na prawo - to odkrecamy na lewo, bo tam gdzies jest ta cała Czorna Repa. Po drodze spotykamy jeden kład, dwa motory, rodzinke z dziecmi i jagodziarza. Mamy do czynienia z pracoholikiem, bo dzis jest niedziela. Jego kumple wiec byczą sie w domu. On poszedł bo twierdzi, ze lubi zbierac. A za torbe jagod płacą w skupie 500 hrywien, a w domu nie wysiedzi. Bardzo dzika góra wiec to nie jest ale idzie sie calkiem przyjemnie, gawędzac sobie to z tym to z owym. Grzbietem idzie błotnista droga.













Nie przypuszczalismy, ze ta gorka jest az tak widokowa, tu Gorgany, tu Borżawa i dziesiatki gorek, ktorych nijak nie umiemy zidentyfokowac czym sa. Ale sa ladne! i moze nawet kiedys tam bylismy? Albo bedziemy? :D I tu winko zakupione na bazarze w Różance zaczyna smakowac calkiem zacnie! :)













Na gorce, ktora wydaje sie nam byc ową Czorną Repą dostrzegamy koniec ladnej pogody. Pociagamy troche bazarowych wyrobow regionalnych i zarzadzamy odwrot, w strone gdzie ku poloninom podchodzi las. Siwosc horyzontu podpelza coraz blizej, zjadajac kolejne gorskie pasma. Raczej nie mamy wątpliowsci, ze nam dzis dopucka...



Spotykamy tez pamiątkowy krzyz i tablice. Ale nikt tu nie zginął i wyglada na to, ze jest postawiony dziekczynnie przez kolesia, ktory wyzdrowial z ciezkiej choroby? Albo cos zle zrozumialam? Nie mamy pojecia czemu stoi akurat tutaj...