Hmmm,jakoś bardziej wyboisto, bagnisto, i lesisto to sobie wyobrażałem.....![]()
Hmmm,jakoś bardziej wyboisto, bagnisto, i lesisto to sobie wyobrażałem.....![]()
Tak być nie może,bo tak być musi...
Lasów sporo było, ale w Karpatach jest ich taki dostatek, że nie zwracało się na nie uwagi. Wyboistości starałem się unikać, choć tak zupełnie, to się nie dało.
Ja pewnie nie dotarłem do tych najciekawszych, ukrytych w niedostępnych miejscach zakatków. Podróżowanie rowerem, szczególnie solo, ma swoje zady i walety
Zaletą jest spory zasięg, wadą - konieczność poruszania się po drogach, dróżkach i ścieżkach. Wiem, da się przedrzeć rower przez chaszcze, przepchać przez rzekę, przenieść przez mniejsze bagno. Ale wtedy traci się typowe zalety i przyjemności rowerowych podróży. Napiszę teraz parę słów o drogach.
Niby to bagna, a najbardziej dokuczyły mi piachy. Miejscami nie tylko nie dało się jechać, ale nawet trudno było rower pchać.
Sporo było takich dróg. Solidny bruk sprzed wojny. Rowerem dało się tu jechać z prędkością pieszego.
Tutaj też nie było dużej prędkości. Ale za to piękne krajobrazy i dreszczyk emocji - złamie się, czy wytrzyma?
Były też krótkie odcinki całkiem przyjemne, przeważnie na skraju lasów i wśród mokrych łąk. Piech był, ale lekko mokry i związany trawą.
Marzeniem były niewyboiste szutry, a pogubiona na poboczach słoma dobrze amortyzowała nierówności.
A tutaj szuter klasy "Lux" ;-)
Było też kilka miejsc, w których trafił się asfalt. Do takiej drogi się tęskniło.
![]()
Tym razem moja relacja jest bardzo chaotyczna - nie podałem na początku ani trasy, ani terminu, ani składu ekipy.
Jaka wycieczka, taka relacja;-)
Może trochę to nadrobię.
Ten fragment będzie o pierwszym dniu. Miejscem startu była granica PL-UA w Zbereżu nad Bugiem a celem miało być uroczysko Bereście nad Prypecią. Wzdłuż Prypeci miała też prowadzić trasa.
Kilka obrazków z pierwszego dnia.
Jadę sobie jadę, a inne pojazdy, które mijam, to najczęściej furmanki.
Takie też pojazdy spotykam najczęściej przed sklepami.
Przy drogach nie widać już tej dawnej dawności, ale siana wszędzie jest dużo i traktowane jest z szacunkiem.
Dużo też zgromadzono opału na zimę, która - nie ma na to rady - nadejdzie wkrótce.
Czasem przystaję przy cerkwiach
Z jednej strony przychodzi brodaty ksiądz z warkoczykiem.
Z drugiej strony młoda, smukła parafianka w chustce.
A w cerkwi, na żertwienniku leżą dary ofiarne - chleb i wino.
Od czasu do czasu przystaję nad wodą, by się troche ochłodzić (jest ok. 35C) i obmyć nogi.
![]()
Chyba najpiękniejsza wersja:
www.youtube.com/watch?v=Cz0QYpbZ0QQ
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)