Tym razem moja relacja jest bardzo chaotyczna - nie podałem na początku ani trasy, ani terminu, ani składu ekipy.
Jaka wycieczka, taka relacja;-)
Może trochę to nadrobię.

Ten fragment będzie o pierwszym dniu. Miejscem startu była granica PL-UA w Zbereżu nad Bugiem a celem miało być uroczysko Bereście nad Prypecią. Wzdłuż Prypeci miała też prowadzić trasa.


Kilka obrazków z pierwszego dnia.

Jadę sobie jadę, a inne pojazdy, które mijam, to najczęściej furmanki.


Takie też pojazdy spotykam najczęściej przed sklepami.


Przy drogach nie widać już tej dawnej dawności, ale siana wszędzie jest dużo i traktowane jest z szacunkiem.


Dużo też zgromadzono opału na zimę, która - nie ma na to rady - nadejdzie wkrótce.


Czasem przystaję przy cerkwiach


Z jednej strony przychodzi brodaty ksiądz z warkoczykiem.


Z drugiej strony młoda, smukła parafianka w chustce.


A w cerkwi, na żertwienniku leżą dary ofiarne - chleb i wino.


Od czasu do czasu przystaję nad wodą, by się troche ochłodzić (jest ok. 35C) i obmyć nogi.