Drugi dzień powoli dobiega końca. Jak wspominałem wyżej, dojechałem do wsi Wietły, gdzie rzeka płynie tuż przy domach i tuż przy drodze.
Ale miejsca do postawienia namiotu nie znalazłem.
Pojechałem dalej, poza ostatnie domy i tam skręciłem na południe, nad rzekę.
Przez godzinę próbowałem pasterskimi ścieżkami przebić się nad Prypeć, ale krowie ścieżki nie docierały do rzeki, kończyły się na nieprzebytych krzakach. Pozostało się wycofać i zrobić biwak na małej polance wśród zwykłych sosenek.
![]()



Odpowiedz z cytatem
