Raz jeszcze widok na Łomaniańską z Caryńskiej, z zaznaczoną granicą (czerwony) i naszym podejściem (zielony).



Końcowa strzałka w górę nie oznaczą, że odlecieliśmy, a jedynie, że zeszliśmy na drugą stronę grzbietu do Grąziowej.

Z Grąziowej może ktoś zdjęcia wklei, ja jestem już na skraju wsi i spoglądam w kierunki Dniestrzyka Hołowieckiego (a może nawet bardziej w kierunku Smereczki):



Widokowymi łąkami schodzimy nad Dniestr, który przekraczamy wyjątkowo chybotliwą kładką.



W głowie budzą się wspomnienia, pojawiają się obrazy, których nie mogłem się tam wcześniej doszukać - widzę jak 11 lat temu przechodzę przez tę kładkę, widzę jak część wycieczki znudzona oczekiwaniem na swoją kolej przebiega dołem, przez rzekę. Cały dzień narzekają potem na wodę w butach

Zaraz za Dniestrem zaczynają się zabudowania Dniestrzyka Hołowieckiego. Siadamy przy magazinie, odpoczywamy, a przy następnym widzę... skrzynkę pocztową!



Może nie ta sama, ale w tym samym miejscu. Poznaję sklep, to musi być to! Już wiem, skąd 11 lat temu wyruszałem na Magurę Łomniańską