NiecałaUkraina wyruszyła więc na grille i szaszłyki, świętujących było jednak wystarczająco dużo aby zająć praktycznie wszystkie miejsca noclegowe w Rozłuczu i okolicach. Po krótkiej naradzie ruszyliśmy raz jeszcze przez Rozłucz w poszukiwaniu miejsca pod namioty. Udało się dość gładko i jeszcze przed zmrokiem dwa domki stały nad potokiem, nieopodal drogi.
Rano o 6oo Wojtek ogłosił pobudkę, ogarnęliśmy się dość sprawnie, porzuciliśmy auto w bezpiecznym miejscu i marszrutką dotarliśmy do Turki. W knajpce dworcowej udało nam się wypić kawę i zjeść kartoflaną przekąskę. Ponieważ nie chcieliśmy czekać kilku godzin na marszrutkę do Łopuszanki rozpoczęliśmy pertraktacje z miejscowymi kierowcami ws. podwózki. Lekko nie było, ostatecznie udało się wynegocjować akceptowalną cenę i ruszyć do podnóża Magrury Łomniańskiej, do Łopuszanki.
Po drodze zatrzymaliśmy na chwilę w Wołczem...
a w Łopuszance, po odwiedzeniu maleńkiego magazinu...
zarzuciliśmy plecaki i ruszyliśmy w górę (na zdjęciu poniżej w dole po lewej cerkiew w Łopuszance, w górze po prawej co widać każdy wie).
PS Czasy, gdy jeździło się po Ukrainie wynajętymi autami praktycznie za darmo, odeszły w przeszłość. Po bocznych i dziurawych drogach trzeba teraz liczyć nie jedną ale dziesięć lub nawet dwadzieścia hr za podwózkę (po stargowaniu), pierwsza cena bywa na poziomie trzydziestu lub czterdziestu (!) hrywien za kilometr (przykłady z tego roku: z Ilci do Szybenego oferowano nam podwózkę za 1300 hr, z Szepitu do Żabiego za 2000 hr).





Odpowiedz z cytatem