A z magazinem to było tak, że mieliśmy wieści, że gdzieś powinien być, więc czujnie rozglądaliśmy się na boki, wiedząc, że zapewne czai się w najmniej podejrzanym miejscu;-) W końcu zapytaliśmy mieszkańca, który zza płotu machnął przed siebie ręką, że tam jest. Obejrzeliśmy się za plecy dalej wypatrując, co by mogło być onym sklepem. Ale już mieszkaniec dzwonił do pani sklepowej, że są klienci, więc obstawialiśmy jeden z budynków przy drodze i czekaliśmy na rozwój wypadków. Pani sklepowa po chwili się zjawiła i okazało się, że byliśmy w błędzie, nie ten dom pilnowany przez pieska ale właśnie ten mniejszy, drewniany okazał się magazinem![]()



Odpowiedz z cytatem