Ścieżka, a raczej droga była wygodna i pięła się we właściwym kierunku odsłaniając rozległe widoki aż na drugą znajomą stronę, która wydawała się bliska na wyciągnięcie ręki, a jednak niedostępna dla piechura stąd...
Słońce przygrzewało, więc po pierwszym podejściu, na niewielkiej polance zrobiliśmy popas połączony z suszeniem lekko wilgotnych namiotów. Przed nami droga pięła się stromo w młody, sosnowy las. I za chwilę piął się również Gaz, wesoło i z rumorem silnika.
Spakowaliśmy manatki, podjęliśmy wędrówkę, a w tle odezwał się głos piły. Nie było żadnych ostrzegawczych tabliczek zakazujących wejścia do lasu i nic nie stało na przeszkodzie by kontynuować marsz, aż do polany, gdzie ekipa robiła czyszczenie odsłaniające panoramę.



Odpowiedz z cytatem