Zawraca bordowa strzała, która przywiozła nas z Turki do Łopuszanki, z postojem na obejrzenie cerkwi w Wołczem.


Siedzimy przy tym sklepie-niesklepie i czekamy, aż przyjdzie pani sklepowa.


Jako elektryk z zawodu, podpatruję miejscowe rozwiązania w dziedzinie instalacji.


Startujemy po równym.


Startujemy pod górę.


Towarzyszą nam ukwiecone łąki, gdzieniegdzie zaprawione goryczką.


Ten, "którego się w lesie zazwyczaj nie znajduje", uchwycony moment wcześniej.