Jednak nie.
Okazało się w trakcie poszukiwań , okazało się , że zapisał mi się ślad wędrówki.(tylko w trasach rowerowych)
Wychodzą tu rozbieżności co do czasu przejścia i dystansu oraz przewyższeń ( ....ale co to ma za znaczenie)
.
Czerwony.jpg
Jednak nie.
Okazało się w trakcie poszukiwań , okazało się , że zapisał mi się ślad wędrówki.(tylko w trasach rowerowych)
Wychodzą tu rozbieżności co do czasu przejścia i dystansu oraz przewyższeń ( ....ale co to ma za znaczenie)
.
Czerwony.jpg
Pobierz zdjęcie i we właściwościach (szczegóły) jest wszystko,
don Enrico ; targasz statyw czy na czymś oparłeś ,pisze, że 10 s naświetlanie.
Wiesz, z wiekiem człowiek zmienia preferencje i zabiera ze sobą tylko to co niezbędne.
Jak wspomniałem , koło kaskady zrobiłem sobie mały plener. Najpierw usunąłem drągi i patyki które nie pasowały do kompozycji
Potem wyszukałem kamienie na których mogłem ustawić aparat.
Aby złapać wodę, zjeżdżam najpierw czułością na minimum, potem korekcja ekspozycji ze dwie działki w dół, priorytet migawki 1/10 albo dłużej
no i na koniec włączam samowyzwalacz, co by nie poruszyć.
przecie jak wół w exifie jest 1/10 sek.![]()
"W tak pięknych okolicznościach przyrody... i niepowtarzalnej... " J.H.
Minęło kilka lat i powrócił Czerwony Horb (zza światów), a dokładnie dzięki wspomnieniom z listopada 2014 roku czyli z Wielkiej Wojny
Ponoć na sąsiednich zboczach Kamiennej Hory udało się zidentyfikować cmentarz z tamtych czasów, pewnie Dlugi coś wie .Kolejnym fragmentem frontu powierzonym pułkowi z Grazu był odcinek od doliny Bielczy po wzgórze 649 miedzy Tokarnią a Czerwonym Horbem
...
... ale my martwimy się przede wszystkim współczesnymi informacjami o pandemi
po co wracać do tych chłopaków walczących z zimnem i wrogiem
Jeszcze nie miałem okazji pozyskiwać drewna łopatką, ale jak jest zimno ....Norbert Assam wspomina dni po akcji na Kamiennej Horze jako dość spokojne, przy czym podkreśla, że tak było tylko w przypadku tego batalionu. Ludziom wypłacono premie za nocny atak, a Assam przejął kompanię po kpt. Bartelsie, dowodzącym teraz batalionem. Żołnierze umacniali okopy i rąbali drzewo, którego wprawdzie było pod dostatkiem, ale nie mieli siekier, więc używali łopatek.
poruszające są te indywidualne wspomnienia
całość dostępna tuSzczególnie przerażający był 26 listopada. O 11. w południe dobiegł mnie po raz pierwszy głos: „Franz! Franz, chodź i pomóż mi, jestem ranny”. Około 10 kroków ode mnie leżał w swoim ukryciu ciężko ranny mój kolega Lorenz Koban z Moosburga. Z pogardą dla śmierci wyskoczyłem ze swojego okopu i dałem mu moje ostatnie krople gorzałki. Wykrzywiony, wpatrywał się we mnie. Wlał te krople w siebie, potem złożył ręce i poprosił: „Franz, ratuj, zastrzel mnie!” „Lorenz”, mówię mu, „nie mogę tego zrobić, chociaż wiem, że dla ciebie to byłoby wybawienie”. Biedak miał oderwane obie nogi. Całe popołudnie wołał do mnie, raz Franz, raz Arneitz, zastrzel mnie, jeśli jesteś moim przyjacielem. Dwa razy przeskoczyłem do niego, przenieść go było jednak dla mnie zupełnie niemożliwe, bo musiałbym przez odkryty teren i Rosjanie położyliby mnie jak kota. Około czwartej, gdy zaczęło zmierzchać, poszedłem do okopu. Myślałem, że już nie żyje, bo od jakiejś godziny nie słyszałem wołania. Ale gdy go chwyciłem, poruszył się jeszcze i znowu zaczął prosić, żeby go kulą uwolnić, ale ja milczałem, dźwignąłem go z okopu i – o Boże – krew we mnie zastygła – stopy zostały w okopie, obie były oderwane pod kolanami. „Biedny Lorenz”, wydobyło się z mojej piersi, gdy go sobie zarzuciłem i poniosłem na plac opatrunkowy. Napotkał mnie partol sanitarny z noszami. Położyłem go na nie. Wpatrywał się we mnie oczami pełnymi wdzięczności. Ostatni uścisk dłoni. „Dzięki, Franz”, powiedział jeszcze cicho, potem odniósł go patrol. Było dla mnie niewytłumaczalne, że on mógł tak długo przetrwać. Prawdopodobnie utracił całą krew, która bez ustanku lała się z niego strumieniem do okopu. Wróciłem z powrotem do moich martwych, by czekać na własną śmierć.
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 30-11-2020 o 20:43
Coś tam wiem, ale dowiedziałem się okrężnymi drogami. Ktoś z forum mógłby podać info z pierwszej ręki (lub prawie pierwszej).
Mianowicie przed Wszystkimi Świętymi wpadł mi w oko artykuł:
https://www.krosno.lasy.gov.pl/en/ak...li-lesne-groby
Tam przywołana była lokalizacja cmentarza, jaki w 2018r członkowie forum Włóczykij przywrócili w przestrzeni - zachodnie stoki Dzielca, oddział leśny 85-b. Zwróciłem się do osoby, która powinna służyć m.in. i w takich przypadkach przy pozyskiwaniu informacji. Niestety, zostałem od...ny do nadleśnictwa Dukla.
Danych było sporo, dodatkowo już kiedyś dyskutowaliśmy na forum sąsiednim o tym cmentarzu, więc jak tylko nasi władający zmusili nas do czasu wolnego to wybrałem się do lasu
Cmentarz został odkrzaczony w ok. 1/3, umieszczony krzyż, choć wydaje się lekko lichy i może długo nie przetrwać.
Swoją drogą LP chwali się w tym artykule, ile na ich terenie mają cmentarzy. Próbowałem się dowiedzieć, czy posiadają jakąś listę z lokalizacjami - znów cisza. Ze dwa lata wstecz leśnictwa bieszczadzkie zamówiły bodajże 11szt krzyży modrzewiowych na cmentarze wojenne. Jeden z nich jest na pewno zamiast starego na Wierchu nad Łazem, ale jest w sieci artykuł pewnego leśnika i w nim wymieniony jest też cmentarz na stokach Rydoszowej. Byłem tam latem, nie znalazłem. Może trzeba było z innej strony go szukać, od krzyża iść?
IMO powinien być spis cmentarzy leśnych dostępny, a już któryś raz słyszę, że zrobią, a nadal nie ma.
Chyba że ja źle szukam...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)