Trudne pytanie. Nie wiem co odpowiedzieć ?
No to żebym nie zaglądnął, wprost przeciwnie. Gdy już pojazd którym podróżowałem stanął u celu, pierwsze co zrobiłem wyciągnąłem kluczyk ze stacyjki i uwolniony tym samym ze stresu udałem się do baru o sympatycznej nazwie Czeremcha. Pokonałem podwójne drzwi i przemierzyłem pomieszczenia kierując się w stronę lady barowej.
Delikatnie zadzwoniłem postawionym tam dzwonkiem, a gdy ukazała się sympatyczna dziewczyna poprosiłem aby nalała trochę płynu z wystającego urządzenia
- Nie mamy piwa lanego - usłyszałem w odpowiedzi. - Może butelkowe ?
Uśmiech mi zastygł
- No niech będzie - odparłem lekko zdegustowany
- Nie ma piwa butelkowego - odezwał się głos z zaplecza
Zdziwiony i zakręcony niecodzienną sytuacją oddaliłem się w siną dal.
Dzięki za wyjaśnienia, one wnoszą dużo do zakończenia, ale ....
Idźmy dalej, czyli z Kamarki zszedłem na zachód czyli na przełączki gdzie czekały mnie dwa zadania
Pierwsze to rozpoznanie kwitnącej tam o tej porze roślince
ch11.jpg
.
Niestety poniosłem porażkę, nie wiem co to takiego.
Drugie zadanie było z orientacji, trzeba było odszukać tam ślad zaznaczonej na mapie ścieżki. Po wykonaniu paru okręgów trafiłem na coś co przypominało starą drogę leśną dawno nie używaną.
Zachęcony tym sukcesem ruszyłem żwawo do przodu, starając się nie pośliznąć na łanach rosnących tu rydzy (to takie kolorowe grzyby)
Dróżka mimo że nieużywana ładnie prowadziła mnie trawersując zboczem Kamiennej, potem było trochę gorzej bo przeskoczyła na prawe zbocza Tokarni gdzie pojawiło się nagle pełno dróg zrywkowych. Niczym macki ośmiornicy omotały to zbocze we wszystkich kierunkach, pozostawiając wędrowca w rozterce , która prowadzi do celu?
Cóż było robić , sprawdziłem kierunek na kompasie i poszedłem.
Gdy wybrana droga zaczęła się wznosić na grzbiet , mogłem krzyknąć HURRA ! na widok wymalowanych tu żółtych znaków
ch12.jpg
.
Ten okrągły , koński a kwadracikowy to chyba gminny i w dodatku zachęta aby skoczyć do chaty w Zyndranowe, może zaskoczył bym choć raz naczelnego szpiega forumowego kol. Jojo
Nie - pomyślałem - wtedy nie wiadomo czy dojdę do celu. Ruszyłem dalej grzbietem szeroką leśną drogą mocno oznakowaną na żółto.
Szło się przyjemnie , toteż ani się obejrzeć gdy dotarłem do miejsca z symbolami zielonego szlaku, co oznaczało że dotarłem do celu
To jest Czerwony Horb
ch13.jpg
.
Horb, czyli garb jest zakończeniem grzbietu. Tak na prawdę to bardziej jest zielony, chociaż nie do końca
Gdy przyjrzałem się dokładnie pod nogami zobaczyłem czerwone ciekawostki w doborowym towarzystwie
ch14.jpg
.
Towarzystwo ściąłem i wsadziłem do plecaka, staruszków zostawiając na emeryturze.
Pozostał odwrót, rzut oka na mapę wskazuje że należy szukać jakiejś dróżki zbiegającej do potoku Ostrzeż.
Gdy ją odnalazłem zacząłem spadać w dół.
Sam potok zachwycił mnie kaskadą, więc zrobiłem sobie mały plener fotograficzny starając się złapać trochę wody
ch15.jpg
.
A potem przez łączki i mostek na Jasiołce do drogi
Pozostało jeszcze ze dwa kilometry asfaltowania, więc mogłem przyjrzeć się przydrożnej kapliczce postawione prawie sto lat temu jako wotum za szczęśliwy powrót z Hameryki
ch17.jpg
.
Mnie też udało się powrócić do bazy, ale jeszcze wotum nie postawiłem.
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 02-10-2017 o 20:17
don Enrico !
Zaszedłeś do "baru Czeremcha" ; aliści w piątek piwa Ci nie zabrakło
A i ze mną kufelek wypiłeś , a ja w sobotę to i na pierogach i gołąbkach byłem
Mniemam więc ,że bar działa . . . .
A jak długo toż nie wiem
A więc : to i pytanie i odpowiedź nie takie trudne.
Witaj na forumowym pokładzie.
Zaiste, historia z barem miała swój ciąg dalszy. Zdziwiony i zakręcony informacją o braku piwa, zachowywałem się niezbyt racjonalnie.
Zamiast pójść do sklepu leżącego 20 m obok i nabyć płyn dla spragnionych to ja pogoniłem aż do Jasiela .
Po kiego ? Przecież tam znaleźć można tylko wodę ze źródła, a spożywanie takowej bywa niebezpieczne (jak wiadomo niektórym)
jasss.jpg
.
Na polu w Jasielu spotkałem biwakującego człowieka, który przekonywał mnie że urok tego miejsca polega na tym że nie ma tu nikogo.
Co ja tu robię ? Poczułem się jak natręt i pognałem dalej do Moszczańca , ale w końcu wróciłem do bazy.
Tu podjąłem kolejną próbę zdobycia BARu.
Wchodzę zdecydowanym, kowbojskim krokiem i stając przy ladzie żądam
- Proszę coś mocniejszego !
- Nie ma - usłyszałem w odpowiedzi
- Jak to nie ma ? - dziwię się podwójnie
- Nie ma wódki, ani koniaku, ale jest piwo -padło z drugiej strony.
- Przecież jeszcze niedawno nie było piwa ?
- Ale już teraz jest , specjalnie dla Pana .
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 03-10-2017 o 17:39
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)