Witaj na forumowym pokładzie.
Zaiste, historia z barem miała swój ciąg dalszy. Zdziwiony i zakręcony informacją o braku piwa, zachowywałem się niezbyt racjonalnie.
Zamiast pójść do sklepu leżącego 20 m obok i nabyć płyn dla spragnionych to ja pogoniłem aż do Jasiela .
Po kiego ? Przecież tam znaleźć można tylko wodę ze źródła, a spożywanie takowej bywa niebezpieczne (jak wiadomo niektórym)
jasss.jpg
.
Na polu w Jasielu spotkałem biwakującego człowieka, który przekonywał mnie że urok tego miejsca polega na tym że nie ma tu nikogo.
Co ja tu robię ? Poczułem się jak natręt i pognałem dalej do Moszczańca , ale w końcu wróciłem do bazy.
Tu podjąłem kolejną próbę zdobycia BARu.
Wchodzę zdecydowanym, kowbojskim krokiem i stając przy ladzie żądam
- Proszę coś mocniejszego !
- Nie ma - usłyszałem w odpowiedzi
- Jak to nie ma ? - dziwię się podwójnie
- Nie ma wódki, ani koniaku, ale jest piwo -padło z drugiej strony.
- Przecież jeszcze niedawno nie było piwa ?
- Ale już teraz jest , specjalnie dla Pana .



Odpowiedz z cytatem