Enrico!
Czuję się zachęcony do dyskusji, więc garść szybkich myśli bez upierania się, że wiem lepiej, więcej lub wszystko.
Czy to dobrze, że prawo pozwala na możliwość osiedlania się w dowolnej części kraju? Chyba tak.
Czy w środowisku wiejskim, w którym jest możliwość produkcji rolnej lub innej pożytecznej lokalnie działalności pozwala się budować domy letniskowe zamieszkałe okazjonalnie? Chyba nie.
Czy to znaczy, że jestem za przywiązaniem chłopa do ziemi? Raczej nie.
Czy ktoś, kto nabył legalnie grunta w Bieszczadach celem prowadzenia działalności rolniczej po okazyjnych cenach jeszcze w PRL-u lub w początkach demokracji powinien mieć możliwość dzielenia gruntów na działki budowlane i odsprzedawania ich z wielokrotnym zyskiem? Raczej nie.

Czy znane mi są w kraju nowe obiekty hotelowe, restauracyjne, rekreacyjne itp, które kosztowały tyle, że za życia jednego pokolenia nie ma szans na odzyskanie poniesionych kosztów? Raczej tak.
Czy zgadzam się z opinią lokalnych sąsiadów, że wiele z tego typu obiektów budowane są nie tyle w celu osiągania zysków a raczej wyprania pieniędzy, które w coś i gdzieś trzeba ulokować? Raczej tak.
Czy ogrom szemranego kapitału ukrywany jest w mało atrakcyjnych rejonach kraju? Zdecydowanie nie.
Czy to znaczy, że chcę wszystkich "bieszczadzkich" inwestorów wrzucić do jednego wora? Zdecydowanie nie.

Dlaczego więc tak jest jak jest? Nie wiem.