A więc, odpowiadam, całkowicie podzielam te rozterki, które również miewam. Bywając od kilkudziesięciu lat w tej krainie ciszy i spokoju (nie zawsze i nie wszędzie
) , widzę zmieniające się otoczenie i warunki w jakich obecnie żyją mieszkańcy. I myślę, że to jest dobre, ale za tym dobrobytem podąża komercja i jej konsekwencje. A my spragnieni bezpośredniego kontaktu z przyrodą, musimy wielokrotnie naginać się do pewnych przeszkód terenowych, których kiedyś w takiej ilości nie było. Dobrze, że ludzie się bogacą i budują sobie domy (pałace), ale czy to muszą być od razu Bieszczady?. Ale znowu patrząc z drugiej strony, to ci ludzie nakręcają koniunkturę lokalnym przedsiębiorcom budowlanym. I "pętelka" się zamyka (zaciska
). Przykładów na temat tego dobrodziejstwa i jego konsekwencji, można tu mnożyć bardzo wiele. Na obecny trend, my "małe żuczki". nic nie poradzimy, a Biblię pisano baaaarrrdzo dawno temu. A z resztą, nie jest ważne kto ją pisał, lecz bardziej istotne, kto ją dyktował.



Odpowiedz z cytatem