Od Trzech Studniczek schodzę w kierunku Runiny. Najładniejsze zostawiam za sobą. Przynajmniej w tej chwili tak mi się wydaje.
Zanim turysta wejdzie do wsi, wita go wielka tablica informacyjna oraz dookolna panorama, umieszczona na kamiennym murku pod zadaszeniem.
Jest też nowiutkie centrum informacji turystycznej. Gdy do niego podszedłem, kobieta z domu naprzeciw wyszła, żeby mi otworzyć. Podziękowałem za starania i poszedłem dalej. Potem żałowałem, że nie wstąpiłem na chwilę. Pewnie jej się smutno zrobiło, że nie chciałem skorzystać z gościnności i przysługi.
Znane źródło w centrum Runiny.
Runińska cerkiew.
Wkrótce wychodzę za wieś, gdzie na turystę czeka nowa, czysta i szczelna wiata.
Jest taka sama, jak pod Czerteżem, też z pięterkiem i drabiną. Pierwotny plan przewidywał tutaj nocleg. Miejsce było spokojne, zaciszne i pewnie bezpieczne. Ale coś mnie pchało dalej.
Mając jeszcze trochę sił i trochę czasu, poszedłem do góry, na kolejny grzbiet poprzeczny. I znalazłem takie miejsce, jakie lubią grzeczni, starsi chłopcy;-)
Strzałką zaznaczona jest wiata, z tyłu w tle widać ramię wielkiego Bukowca.
Gdy postawiłem namiot, już się robiło ciemno. Zdjęcia z biwaku zrobiłem już rankiem następnego dnia.
Oj, warto było wczoraj podejść w takie miejsce. Na dole, przy wiacie jeszcze ciemno i mgła.
A to moja kuchnia i jadalnia w pobliskim zagajniku.
![]()


Odpowiedz z cytatem