DZIEŃ 7 - 20 października - piątek

Wstaję przed wschodem. Poranek jest niezwykle malowniczy, wokół snują się mgły.





Przed samym wschodem mgła się podnosi i niewiele widać.



W końcu wychodzi słoneczko i robi się ciepło.



Czas się ruszyć. Garby na plecy i w drogę.



Trawy są totalnie mokre więc wędrujemy drogami w pustych dolinach.



Mgły walczą ze słońcem, a las się przygląda.



Wędrowanie stokówką wcale nie musi być nudne.



Brzuchy napełniamy koło Jeziorka Bobrowego.



I kończymy wędrówkę przy kolejnej chacie.





Siedzimy sobie na werandzie zajadając kisiel i rozmyślamy o tym czy ktoś jeszcze tu do nas dotrze. Jak dotąd każdy nocleg w chatach był z towarzystwem. I jeszcze jakby mieli piwo... Bah! Niedługo przychodzi 5 turystów + pies, mają piwo i nie tylko. W piecu nagrzane, ognisko rozpalone, kolejny miły wieczór.

C.D.N.