To kolejny sezon użytkowania mojego rowerku z elektrycznym wspomaganiem. Za mną przejechane 8 tys kilometrów więc mogę się pokusić o długofalowe wnioski.
Pierwszy jest taki że nadal jestem zadowolony z zakupu tego sprzętu, dzięki któremu mogę rozwijać szerzej skrzydła. To oznacza że wspomaganie dale możliwość na dalsze rowerowe wędrówki.
Jak to wygląda praktycznie : użytkowany przeze mnie sprzęt posiada 5 stopni mocy wspomagania, ja jeżdżę standardowo na 1-sopniu , ale gdy mam przeciwny wiatr przeskakuję na 2-gi lub 3-ci stopień wspomagania
Podobnież przy podjazdach pod górkę.
Najczęściej zadawane pytanie : na ile kilometrów jazdy wystarczy wspomaganie ?
W moim przypadku jest to dystans 100-120 km ... ale , ale gdy poniesie mnie na pogórze na południe od Rzeszowa gdzie górki mają prawie 200 metrów przewyższeń , to akumulator zdycha już po 70 km
Jest też odwrotnie, gdy w ubiegłym roku pokonałem dystans 150 po równinach na północ od Rzeszowa akumulator jeszcze nie wołał jedzenia .
Tak więc rozbieżność jest dość duża w zależności od tego jak mocnego oczekujemy wsparcia i jaki mamy teren do pokonania.
Czasem zadają mi pytanie : czy są jakieś problemy eksploatacyjne ?
Ja na razie takich nie miałem (mówię o tych związanych z elektrycznym wspomaganiem) a nie przebitej dętce czy pękniętej obręczy
Czy warto ?
Przede wszystkim warto się ruszać, bo kto stoi w miejscu ten ginie, jak mawiali rzymianie


Odpowiedz z cytatem