Zasady, zasady, zasady.
Wymyślono je, bo nie każdy ma na tyle wyrobioną wyobraźnię, by zdać sobie sprawę ze skutków swych poczynań. Nie sądzę, byś stał naprzeciw człowieka z załadowaną ostrą bronią (a więc czego się obawiałeś?). Jedną z zasad jest przenoszenie broni rozładowanej i ładowanie jej dopiero na stanowisku. Stanowisko też nie jest jakimkolwiek miejscem, ale ma odpowiadać pewnym warunkom - za to odpowiada łowczy (przy zbiorówkach). Już sama tak pyskówka kwalifikowała do zgłoszenia tego na policję, czasami niektórym wydaje się, że rzeczywiście są świętymi krowami i wszystko im wolno - te czasy już się skończyły. I nie demonizował bym tak tego, że oni mogą chodzić z bronią. Bo co z tego? Ja chodzę z nożem, jego niewłaściwe wykorzystanie też może być groźne.
Przypadki postrzeleń były skutkiem ludzkich błędów, bo nie jest prawdą, że broń raz do roku sama strzela. Zabronione jest nierozładowanie broni przy zejściu ze stanowiska czy oddania strzału przy braku zapewnienia widocznej linii strzału aż do naturalnego kulochwytu (i tak było z tym rowerzystą). Nie przerzucał bym winy od razu na wszystkich myśliwych, w każdej grupie czymś się zajmującej trafią się osobniki, które mają za nic wypracowane zasady - wystarczy popatrzeć na kierowców. Jadąc gdzieś nie masz pewności, że Ci się uda, że nie będziesz miał wypadku nie ze swojej winy. Myślę, że szacując to mniejsze szanse masz trafić przed lufę niż uczestniczyć w wypadku
Opowiadał mi pewien myśliwy w jaki sposób jego kolega stracił pozwolenie na broń. Czasami policja sprawdza w jaki sposób przechowywana jest broń w domu. Przyjechali do niego, jego nie było. Żona pokazała sejf, gdzie mąż przechowywał broń a policjanci jeszcze spytali, gdzie mąż ma klucze do sejfu. Kobiecina sięgnęła do szafki i wyciągnęła - to wystarczyło do odebrania pozwolenia na broń jako niedostatecznie zabezpieczoną. Ich przepisy są IMO wystarczająco rygorystyczne.
Nie sądzę też, by miejsca polowań były trzymane w tajemnicy. Zgłaszają tam, gdzie jest to wymagane przepisami. W dzisiejszych czasach, widząc jaki stosunek do myśliwych mają niektórzy, dziwił bym się mocno, gdyby informowali dodatkowo w jakikolwiek inny sposób. Bo owszem, może chcieliby, by ktoś taki jak Ty dostał tę informację dzień wcześniej, ale równie dobrze tę informację przeczytali by niezdrowo nakręceni ludzie, którzy np. poszli by specjalnie wałęsać się przed lufami.
A na koniec co do nierównego traktowania nas w lasach - też mi się to nie podoba, bo niby dlaczego zabrania mi się łażenia po terenach, po których od podrostka łaziłem, tylko z powodu powstania jakiegoś tam parku? I, co ciekawe, kiedyś wbijając się w taki pewien obszar zimą, po świeżym opadzie śniegu, przez wiele km-ów nie spotkałem żadnych śladów zwierząt. A dolina podobno zamknięta z powodu ich ochrony...


Odpowiedz z cytatem