Czytam wątek i postanowiłem się wtrącić , nie po to by dyskutować z faktami przedstawionymi przez kolegów, które są jednoznacznie naganne.
Tylko stwierdzić dla jasności obraz . jaki tworzą myśliwi , a jest ich w Polsce ok 120 tysięcy
Po prostu nie lubię gdy jakąś grupę społeczną ocenia się na podstawie jednostkowych wybryków. Każde środowisko ma swoich "pacjentów" pytanie tylko czy jest zdolne wyeliminować ich ?
Przykłady środowisk lekarskich czy też sądowniczych pokazują że niezbyt sobie z tym radzą, a jak to jest u myśliwych ?
Rzecznik PZŁ zapowiada rzetelne wyjaśnienie podanej sprawy. Czy to się uda ? , jestem sceptyczny.
Grupy obrośnięte przywilejami niezbyt chętnie czyszczą swoje środowisko, tak już jest, niestety
Pozostaje wtedy nacisk opinii publicznej.
Nie patrzmy jednak na każdego myśliwego jako na wroga
a sobie zadaję pytanie, przed wyjazdem w górki , jak mam się ustrzec aby nie wejść w obszar polowania, może ktoś podpowie ?
p.s. teraz cieszę się że żyję, bo kiedyś zimową nocą, w bezludnym terenie wszedłem na polankę i padł na mnie snop światła z ambony
- krzyknąłem .... nie strzelać !!!