Na bardzo kruchych fundamentach opierasz swoje przekonanie. Żeby to dowieść, podam taki przykład. Jedną z tzw. "Einheitskriege" (wojny o zjednoczenie Niemiec w latach 1864-1871) była wojna prusko-austriacka 1866 r. W armiach obu tych państw byli Polacy i to w sporej liczbie (pułki galicyjskie kontra wielkopolskie i pomorskie). Podczas bitew tej wojny dochodziło regularnie do bratobójczych starć, żeby wspomnieć tu np. bitwę pod Trutnovem (27.VI 1866). W bitwie zginęło znacznie więcej Polaków w mundurach austriackich niż pruskich. Czy wg Ciebie było to polskie zwycięstwo czy porażka![]()
Według mnie wynik tej wojny był korzystny dla Polaków, bo mimo hekatomby, w której nasi rodacy mieli udział (koszenie przez pruskie iglicówki Dreysego przy każdej okazji), skutkiem wojny było powstanie rok później Austro-Węgier i znaczne poszerzenie autonomii galicyjskiej (zapoczątkowana w 1860 r. - zresztą też wskutek klęski austriackiej w wojnie 1859 z Włochami i Francją). Czy bez autonomii galicyjskiej odzyskalibyśmy w 1918 r. niepodległość, a Piłsudski stworzyłby Legiony Polskie itd.? Wątpię. A jak będziesz w Nowym Sączu, zajdź do bazyliki św. Małgorzaty i rzuć okiem na pamiątkę po 20 sądeckim Pułku Piechoty, masakrowanym pod Nachodem i Sadową w 1866 r. To też są dzieje oręża polskiego.
Przykład Grunwaldu - oczywiście, że armia krzyżacka była "międzynarodówką". W jej szeregach walczyli (przy różnych zresztą okazjach) także Piastowie, którzy wszelako w momencie, kiedy "kamienie we Wrocławiu zaczęły mówić po polsku", właśnie zaczynali mówić po niemiecku. Jeden z Piastów ("polska dynastia"!) namawiał do rozbioru Królestwa Polskiego. Mimo to - mówię to w pełni odpowiedzialnie - odnieśliśmy sukces pod Grunwaldem.
Nasza historia w ogóle nie jest taka czarno-biała, jak co poniektórzy (celują w tym politycy) usiłują nam wmówić. Wiele zagadnień z lat wojny i okupacji wstydliwie się przemilcza lub przeinacza ("żaden ptak nie robi we własne gniazdo"). Były różne postawy ludzi, a np. pan Józef Nyka (ur. 1924, ten od przewodników po pasmach górskich i gór w ogóle), w latach 1944-1945 partyzant w 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK (IV batalion kpt. "Lamparta" w Gorcach) napisał sporo ciekawych uwag o postawie lokalnej ludności względem działań
jego jednostki. Nie lubię ani "hurapatriotyzmu", ani przedstawiania naszej historii wyłącznie w czarnych barwach.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)