Powyższe w dalszym ciągu nie powoduje, że jesteśmy odpowiedzialni za organizowanie i przeprowadzanie eksterminacji.

Ja jestem ciekaw jak czuli by się wszyscy CI, którzy ratowali - widząc dzisiejsze oblewanie nas wiadrami pomyjów na szczeblu rządowym. Hm?

Ten niewychowany naród ma potężny dług honorowy wobec nas, ponieważ:
od roku 1936 rozpoczęła się współpraca ( potajemna) rządu PL z grupami pochodzenia żydowskiego ( m.in. sławna grupa Sterna, ale nie tylko) - szkolenia paramilitarne, wojskowe, ( m.in. pod Łodzią) oficerskie ( Rembertów) saperskie ( Andrychów) - jak minować i wysadzać ( wyszkolono 20+ osób), uzbrajanie w niesygnąwaną polską broń bez punc w dużych ilościach, przerzucanie tych państwowotwórczych "bojowców"- terrorystów ( de facto...) do Palestyny z Konstancy jako zwykłych pasażerów na pokładzie polskich statków ( także Polonii pod dowództwem Mamerta Stankiewicza, na których niszczyli swoje oryginalne papiery i lądowali na miejscu albo bez papierów albo z fałszywymi ( sic), do tego około roku 1938 udzielono jednej z grup ogromnej pożyczki 200 tysięcy przedwojennych złotych częsciowo w gotówce ( waluta) a częściowo w uzbrojeniu, zachowały się fotokopie tych zobowiązań, tak przynajmniej twierdzi dr R.Brzeski...
ergo ( jeśli ktoś do tej pory nie zrozumiał):
PL ma wybitny wkład w powstanie Izraela
...i to wbrew Wielkiej Brytanii, której sypaliśmy tymi terrorystami piach w tyłek i o co W.Bryt. miała pretensje:
z Andersem do Palestyny via Persja przeszło około 4000 żydowskich żołnierzy-Polaków, z których "zdezerterowało" około 3 tys; działo się to na skutek poufnej instrukcji Andersa, która mówiła, że wojsko nie będzie przeszkadzało Żydom-Polakom w pozostaniu w Palestynie - i urlopowało formalnie bezterminowo żołnierzy, więc jeśli jakiś brytyjski patrol złapał delikwenta w razie jakiejś wpadki - to nasi poświadczali, że to "nasz, na urlopie". Brytyjczycy marudzili, że Polacy utrudniają im tym życie, bo ludność arabska się buntowała na te żydowskie ekscesa, a Brytole chcieli mieć na swoim mandatowym terenie ( British Mandate for Palestine) spokój, nie problemy.
I grupy bojówkarzy państwowotwórczych o tym długu honorowym, wiedziały. Tylko, że później starano się o nim za wszelką cenę zapomnieć, no bo to jak w skeczu kabaretu Dudek:

Panie Goldman, pan tyż jesteś kupiec i sam pan rozumiesz, że każdy dług powyżej stu złotych to on staje się FIKCYJNY.

A co do współczującego wsparcia biednych ocaleńców którzy przeżyli traumę to...
Izrael sam gardził tymi ludźmi jeszcze 20 lat PO wojnie, traktując ich jak cos gorszego, o tym zresztą pisali żydowscy autorzy, nie mówiąc o tym, że do dziś ocaleni nie dostaja z tytułu bycia straszliwie doświadczonymi żadnej rentki od swojego rządu, tylko to, co ich rząd wyegzekwuje od krajów trzecich, w tym od nieodpowiedzialnej za eksterminację PL ( po 100 euro z ZUS dla około 10 tys obywateli izraelskich-dziadków ocalonych i te renty jakieś niemieckie czy tam może i inne - nie wiem w jakich kwotach).
Więc wyjeżdzanie z poczuciem winy bo ktoś nie ratował zwyczajnie na mnie nie działa, bo za dużo wiem.
Po 17 wrzesnia 1939 żydowscy bojówkarze zabijali kijami polskich obywateli a nawet potrafili przybić do desek podłogi np. żołnierza czy w inny sposób go uśmiercić. Są spisane relacje, to nie jest wiedza nie wiadomo jak tajemna. Poza tym Żydzi długo wychodzili z założenia, że będą w stanie się dogadać z kulturalną i cywilizowaną władzą niemiecką, a Polska bez Polski im pasuje, oto wreszcie nie ma Polski ( "Chcieliście Polski bez Żydów - macie Żydów bez Polski!") No i możemy tak długo, w zasadzie bez końca... To czy kogoś na wschodzie dzisiejszej PL dziwi, że tam średnio entuzjastycznie podchodzono do izraelickich sąsiadów, skoro oni tak krwawo popisywali się przed władzą czerwoną?