Dobry pomysł, trzeba tylko również wprowadzić znaki odwoławcze.
Z powodu braku odwoławczego już na szczycie Pikuja zacząłem zdejmować rakiety, bo powierzchnia śnieżna na grani była cienka i twarda.
Zdjąłem pierwszą, niestety, opaska w drugiej się zablokowała i nie można było jednej zdjąć, zimny wiatr nie pozwalał na szczegóły
Idę więc jak inwalida, obuty w jedną rakietę, stąd skojarzenie do tytułu wątku "rakietą na Pikuja"
.
Zejście z reguły jest łatwiejsze i szybsze i tak było tym razem. Ponieważ nie było "znaku odwołującego" jedni zdjęli rakiety na granicy lasu a inni dopiero po dotarciu do chutoru który był naszą bazą
.
pik51.jpg
.
Jeśli się dobrze wpatrzeć , można dostrzec maszt z powiewającymi flagami. Zestaw rzadko spotykany w tym kraju.
Na dziedzińcu przywitał nas gospodarz i ustaliliśmy wieczorny plan rekreacji celem podładowania nadwyrężonych sił.
Chętni mogli zapoznać się ze sprzętem używanym w tym rejonie a jesteśmy w centrum Bojkowszczyzny
pik52.jpg
.
Kolejny ranek powitał nas siarczystym mrozem (-22) i krystalicznie oświetlonym Pikujem.
Rozliczamy się za kwaterunek i po długich dyskusjach z silnikiem naszego pojazdu, przekonujemy go do pracy.
.
pik53.jpg
.
Ostatnie spojrzenie z westchnieniem
Ech , tam byliśmy !
może jeszcze uda się kiedyś powrócić ?
koniec



Odpowiedz z cytatem
