Ruszamy z parkingu przed hotelem Sobień główną drogą dzierżąc w rękach rakiety w pokrowcach. Po kilkuset metrach skręcamy w prawo drogą ciągnącą się wzdłuż wsi Rozłucz
Mijamy opuszczone obiekty dawnej przeszłości.
.
roz3.jpg
.
Widać kunszt dawnych cieśli, to nie są zwykłe chałupy chłopskie, co się w nich mieściło ?
Może ktoś kiedyś pokusi się znaleźć odpowiedź, zanim runą
.
roz2.jpg
.
Dalej dochodzimy do odnowionego kościółka z pięknym alpejskim zwieńczeniem nad wejściem
.
roz9.jpg
.
Wieś w głównej osi pnie się w górę wzdłuż potoku , mijamy trzy sklepy, .... no nie, przy trzecim (ostatnim na szlaku) trzeba się zatrzymać i dokonać sprawdzenia oferowanych towarów (płynnych)
Mijamy sanie ciągnione przez konie (obrazek z historii) .
Ddroga robi się coraz bardziej nikła , skręcamy w lewo w stronę łąk
.
roz.4.jpg
.
Warstwa świeżego śniegu jest już na tyle duża, że czas najwyższy założyć rakiety.
Rakiety to taki sprzęt który używa się rzadko, więc pierwsze zakładanie idzie niesporo, ale ponieważ dysponujemy różnymi rodzajami można przy okazji wyciągać wnioski o wyższości jednych rozwiązań nad drugimi (ale to wkleję do stosownego wątku)
.
roz5.jpg
.
Aby założyć rakiety w warunkach polowych trzeba się pogimnastykować i wykonać zespół odpowiednich skłonów.
W końcu cała grupa już zaopatrzona w sprzęt ruszyła nikłym śladem drogi wchodzącej do lasu.
Trzeba Wam wiedzieć , że na niektórych mapach jest tu oznaczony szlak żółty prowadzący do źródeł Dniestru, ale na mapie łatwiej go znaleźć niż w rzeczywistości.
Naszym wyznacznikiem był ślad drogi, ale nie zdziwiło nas że po wejściu do lasu pokrytego równo białym puchem , ślad zaginął w krzakach.
Pozostało nam iść na czuja w wyznaczonym kierunku, ciągle pod górkę
.
roz6.jpg
.
Przedzierając się przez krzaki i leśne przeszkody dotarliśmy do grani grzbietu, czyli tuż tuż od źródeł Dniestru które oznaczone studzienką wypływają z przeciwnego zbocza.
Nie mając pojęcia czy to jest na prawo czy na lewo (nie posługiwaliśmy się na tej białej pustyni gps-em) podjęliśmy uchwałę , że cel został osiągnięty
Zapis z rejestratora trasy (loggera) pozwala w domowym zaciszu odczytać parametry czyli 4,75 km w jedną stronę z przewyższeniem 380 m maksymalne poziom 905 m
i bardzo blisko źródła , ale nie to jest w tym momencie ważne.
.
zrodlo.dniestro.JPG
Ważne , że wykonaliśmy zaplanowany rozruch i sprawdzenie marszu w trudnym puchowym śniegu.
Po raz kolejny mogę tylko potwierdzić , że na duże opady świeżego śniegu nie ma mocnych, nie pomogą ani rakiety , ani narty.
Po powrocie do auta wszyscy byli rozgrzani i zmęczeni , dlatego chętnie skorzystaliśmy z oferty hotelowej restauracji aby spożyć coś na ciepło.
Do celu dnia dzisiejszego pozostało niby niewiele, ale to ok 60 km , co w warunkach ukraińskich nabiera innego wymiaru
.
traska.JPG
.
Pierwszy odcinek drogi Rozłucz - Turka już był w ubiegłym roku pokryty nowym asfaltem
, ale boczny odcinek Borynia - Matków który tak mocno przeżył kolega Bertrand opisując w tej relacji, już nie był łagodny.
Ku mojemu zdziwieniu nie można pochwalić nowej nawierzchni tej drogi, bo zimą pokryta jest głębokimi nabojami lodowymi
które głaszczą podniebienie samochodu.
.
roz99.jpg
.
Można jechać "górną warstwą" ale wówczas kołysanie jest dużo większe .
To wszystko nie nie jest dziwne, po co odśnieżać, gdy samochód spotykamy raz na 5 km ?
Pokonanie 60 km w 1,5 km to rezultat w sam raz
Docieramy do "Bojkowskiej Chaty " we wsi Husne Wyżne już po zmroku.


Odpowiedz z cytatem