Jak i wszystkie inne obiekty zabytkowe. Nikt nie stawia budowli ze stwierdzeniem "to teraz jest zabytek - nie dotykać". Zamek w Malborku też był budowany przez ludzi i dla ludzi, podobnież domy podcieniowe na Żuławach ale jakoś nikt nie okleja zamczyska styropianem i nie maluje na różowo (bo ładniej) czy nie obija plastikowym sidingiem domów podcieniowych. W tej akurat kwestii przychylam się do zdania Mercuna że jak już coś jest określone mianem zabytku to zabytek winien być restaurowany w "duchu" okresu w którym powstał, oczywiście z zachowaniem możliwie najwyższej wygody użytkowania jeżeli taka potrzeba nadal występuje (jak w przypadku kościoła), szczególnie że, jak rozumiem, technicznie jest taka możliwość. Z drugiej zaś strony, niestety trudno się nie zgodzić z poruszaną przez Leuthena kwestią wsparcia finansowego ze strony państwa na takie inwestycje które to wsparcie jest na żenująco niskim poziomie. Właśnie przez to wsparcie (a właściwie jego brak) w mojej okolicy zniknęło kilka zabytków a kilka kolejnych do tego "zniknięcia" się szykuje. Powód? Właścicielowi taniej wyszło pozwolić by budynek się zawalił/spłonął (niepotrzebne skreślić) niż wyremontować go zgodnie z wytycznymi Konserwatora Zabytków.



Odpowiedz z cytatem