Plany są po to aby je zmieniać.
Wobec zastanej rzeczywistości w postaci wysokiej wody (której nie chciało nam się przeprawiać, mając na uwadze kolejne brody, gdzie prawdopodobnie też mogło być sporo wody)
postanowiliśmy wrócić do Mikowa.
Znów odpoczynek i przerwa śniadaniowa przy wiatce. Nie mam nic przeciw, aby w każdej bieszczadzkiej wiosce takie powstały
.
[IMG]
[/IMG]
Mików. Osada bieszczadzka zagubiona w głębokich dolinach dopływu Osławy jest rzadko odwiedzana przez turystów, tym bardziej że legalnie można tu dojechać tylko z jednej strony, wąską dróżką i
.... i potem koniec świata
Nie biegnie tu też żaden szlak turystyczny
Masowy turysta tu nie dociera, no bo i po co ?
Może jakiś maniak historyczny szukający wspomnień po działania UPA
Osada cicha, kilkanaście domów (no może ze dwadzieścia parę) i droga zaopatrzona zakazem wjazdu wije się w stronę przełęczy Żebrak
.[IMG]
[/IMG]
Zaraz za Mikowem przy drodze masa drewna ściągniętego z lasu. Sztalpy metrówek i na przemian dłużyce z buków
Spoglądam z niepokojem na bok czy zostały jeszcze jakieś drzewa w masywie Chryszczatej
To chyba najintensywniej cięty las w Bieszczadach. Mnóstwo tego drewna, czyżby minister ochrony Szyszko ?
Kolejne pętle coraz mozolniej wspinają się na przełęcz Żebrak, gdzie jeszcze zima nie odpuściła
.
[IMG]
[/IMG]
Na poboczach sporo zalegającego śniegu
Przy jednym ze składów na przełęczy robię sobie sefi i puszczam się w dół zaciskając hamulce
.
[IMG]
[/IMG]
Na leśnym asfalcie jest mnóstwo kamyczków które pojazd rowerowy mogą wyprowadzić poza trajektorię
To nie jest zjazd pełen euforii, hamuję czy pomniku żubra
Ożesz !
Ale się rozpisałem
A to tylko 24 godziny wyrwane na krótki wypad, po co tyle pisania ?
Może dla własnej pamięci ?




[/IMG]
Odpowiedz z cytatem
