Hihi ja swój opis mogłabym zacząć na przykład tak:

Jest rano, pogoda jak drut, słońce już od wczesnych godzin przygrzewa niemiłosiernie. Na horyzoncie pięknie widoczne Muntii Maramuresului. Tak nam się zaczyna łykend majowy 2018 na punkcie widokowym na wzniesieniu Pasul Setref w Muntii RODNEI .....

I myśl - ciekawe jak tam jojo, w tym momencie powinien być już całkiem wysoko. Wyciągamy z auta plecaki, zastanawiamy się, które rzeczy zabrać a które zostawić. Czy raki będą przydatne a może okażą się zbędnym balastem? Jojo miał dać znać jak warunki tam na górze -czy zabierać raki czy nie. Jest on przecież jedno pasmo górskie obok. A może nie ma on zasięgu telefonicznego? W tych górach częściej zasięgu nie ma jak jest. Z dolin widać, że śniegu na szczytach jest całkiem niewiele. Zarządziliśmy głosowanie. Jedna osoba wstrzymała się od głosu, ja byłam za tym, by raki zdecydowanie zostawić, trzecia osoba za tym, by zdecydowanie raki zabrać. Zabraliśmy. Użyłam ich tylko jeden raz. Być może powinnam więcej -ryzyko kilkakrotnie było duże. Ale w pewnym momencie strach mnie przerósł, paraliż zawładnął. Założyłam raki -bez nich nie pokonałabym tego odcinka. A obejść go się właściwie nie dało inaczej. Ale ale... to było dopiero 3 dnia.