Dzień 2 - Poniedziałek - 30 kwietnia

Pogoda stabilna czyli lampa od rana.



Trzeba się gramolić do góry...



Drogę wskazuje nam pomocnik...



Pojawiają się ładne widoki na sąsiednie pasmo gór Bihor.



Słońce praży bez litości, każdy cień na wagę złota.



Im wyżej tym więcej tych filetowych...



Każdy się chłodzi jak może...



"Czy tylko ja widzę fioletowe połoniny?" (pytanie do reszty ekipy)



Ktoś faktycznie je pomalował...



I tak maszerujemy sobie cały dzień po tych rozległych połoninach, a słońce nam spala co mu się uda.



Ciężko zrobić fotę w innym kolorze.





Czasami pojawią się jakieś skałki.



Czas szukać miejsca noclegowego, schodzimy na rozległą malowniczą pustą polanę.



Jest potok, jest fajne miejsce na namiot, zostajemy.



Dzisiaj będziemy mieli fioletowe sny...

C.D.N.