Pokaż wyniki od 1 do 10 z 16

Wątek: Transylwania wiosną - Munţii Apuseni

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,252

    Domyślnie Odp: Transylwania wiosną - Munţii Apuseni

    Cytat Zamieszczone przez coshoo Zobacz posta
    (...)



    Ciężko zrobić fotę w innym kolorze.



    (...)
    Niesamowite wrażenie, ciekawe, czy to tylko w tym roku ?

  2. #2
    Debiutant Roku 2018
    Awatar mercun
    Na forum od
    11.2016
    Rodem z
    daleko i blisko....
    Postów
    328

    Domyślnie Odp: Transylwania wiosną - Munţii Apuseni

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Niesamowite wrażenie, ciekawe, czy to tylko w tym roku ?
    Nie pozostaje nic tylko sprawdzić za rok Krokusy nie są specjalnie wybredne i raczej powtarzają kwitnienie z roku na rok.
    To najkrajšie na svete nie sú veci, ale chvíle, okamihy, nezachytiteľné sekundy – Karel Čapek

  3. #3
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    690

    Domyślnie Odp: Transylwania wiosną - Munţii Apuseni

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Niesamowite wrażenie, ciekawe, czy to tylko w tym roku?
    Dobre pytanie. Pierwszy raz coś takiego widziałem.

    Dzień 3 - wtorek - 1 maja

    Pogoda stała się lekko monotonna. Ręce pieką, karki pieką, całe szczęście dzisiaj mamy w planach marsz dolinami/lasem więc będzie przyjemniej.
    Poranny widoczek na nasz obóz.



    Połoniny którymi szliśmy z góry wyglądały na rozległe i łagodne, ale zbocza już takie fajne nie są.



    Jesteśmy w rejonie płaskowyżu Padiș, czyli w obszarze z dużą ilością krasowych cudów jak jaskinie, wywierzyska, ponory (woda sobie znika gdzieś pod ziemią) czy aweny (duże dziury w ziemi o pionowych ścianach). Dzisiaj mamy w planach zobaczyć wąwóz Someșului Cald i jaskinię Rădesei.
    Schodzimy sobie na dzikusa do doliny.



    Bez większych problemów docieramy do dna bocznej odnogi z jakąś tam drogą, jest przyjemnie.



    Miejscami śniegu nie brakuje.



    Malowniczych potoków również.



    Dochodzimy do wąwozu o pionowych skałach, szlak biegnie po jednej i drugiej stronie. Odważni mogą forsować korytem. Wybieramy sobie prawą stronę i mozolnie na czterech łapach pod górę. Ludzi to tu za dużo nie łazi, szlaki na drzewach są, ale ścieżka jakaś mizerna. I do tego drzewa poprzewracane...



    Postój przy jaskinii dla ochłody. Coś jak otwarta zamrażarka, uff.



    Polazłem z ciekawości w głąb z 80m, korytarz zawija jakieś esyfloresy i coraz niżej, eee, to nie dla mnie...
    Plecak na grzbiet i leziemy dalej.



    Z jednej strony urwisko wąwozu, z drugiej pionowa skała, do tego porozrzucane wkoło jakieś kamienie. Widoki też się zdarzają.





    Plantacja czosnku niedźwiedziego.



    Im dalej tym więcej przewróconych drzew, duuuużo przewróconych drzew. Jakiś kataklizm tędy niedawno przechodził, igły na drzewach jeszcze zielone.





    Z oglądania kolejnej jaskinii i wodospadu nici, drzewa leżą jakby ktoś nimi grał w bierki.

    Odpoczynek na dnie wąwozu po akrobacjach nadrzewnych.



    Mieliśmy cichą nadzieję, że dalej będzie lajcik, ale witki nam opadły jak wyszliśmy na górkę.



    Ścieżka i szlak zrobiły puff i nima. Mapa, kompas i intuicja idą w ruch. Raz pod drzewem na brzuchu, raz po drzewie na 2 m i tak... kilka godzin. Udało nam się dojść do szlaku i końca małpiego gaju akurat w okolicy największej atrakcji czyli jaskinii do której wpada potok i kilkaset metrów dalej leci w wąwóz. Uh, jakoś nikt z nas nie ma ochoty na eksplorację...



    Jeszcze trochę i się na pewno uda...



    Udało się! Wyszliśmy z lasu i wita nas tabliczka i ...burza.



    Dobrze, będziemy pamiętali gdyby nam się zachciało ponownie tu wrócić na tym wyjeździe.
    Mamy niedużą plandekę więc robimy sobie mini zadaszenie i czekamy na koniec burzy. Dwie godziny do zmroku, to co powinniśmy przejść w 2h szliśmy 6h. Rozbijamy namiot czy piłujemy jeszcze 7km do Glavoi i kempingu. Zwycięża opcja z piłowaniem i ruszamy z buta gdy po kilku minutach na pustej drodze pojawia się ON, zabiera nas na pakę i podwozi 5 km.





    Wysiadamy, pięknie dziękujemy za podwiezienie i dalej z buta, już niedaleko. Widoczki poburzowe i klasyczne w górach Rumunii.





    Jeszcze kawałeczek...



    ...i na godzinę przed zmrokiem siedzimy w barze przy piwie. Uff. Ciężki dzień. Wczoraj były kwiatki, dzisiaj drzewa...
    Dobrze nam się spało.

    C.D.N.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Rumunia 2011 - Transylwania
    Przez machoney w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 30-10-2011, 20:40
  2. Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 23-04-2009, 00:03
  3. transylwania- zdjecia
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 08-05-2008, 10:11
  4. Czas na wiosnę :D
    Przez Derty w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 17-04-2005, 13:50

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •