Myśmy, jak dzieci jeszcze były małe, ogarnęli cały grzbiet w dwie połówki dnia (dojazd i powrót) + cały dzień na połoninie. Tyle, że to było w oparciu o komunikację publiczną i z dojazdem/powrotem z/do Warszawy. Przejście całym grzbietem może być ciekawsze niż samo wejście i zejście na/z Pikuj.

Fotorelacja:
https://goo.gl/photos/yHuvMTLw7fWzfSy78

Kronika (w tym trasa):
http://www.klub-karpacki.org/klubik....ronika02102010

PABLO