Trochę offtop ale nie chciałem zakładać nowego wątku, bo będzie krótko.
Długo w postanowieniu nieodwiedzania UA nie wytrzymałem, już tydzień po pierwszym pobycie zameldowałem się w Krościenku. Czas stracony na granicy to 1h, później kierunek Chyrów, konwikt jezuicki niestety niezaliczony, odbiłem się od bramy - możliwe, że jest dojazd jeszcze z drugiej strony. Następnie kierunek na Dobromil, odwiedziłem Salinę, trochę przez głupotę zamiast wdrapywać się podjechałem pod zamek Herbutów, a później droga na południe - odwiedzone miejscówki polecane przez don Enrica - thx.
W planach było też odwiedzenie cmentarzy z WW, niestety udało się tylko odwiedzić cmentarz na przeł. Użockiej, reszta nieznaleziona (nie istnieje już bądź zrezygnowałem ze względu na trudności w dostępie).
Na przejściu M. Bereznyj-Ubla zameldowałem się o 15 i pokonanie go trwało dłużej niż ostatnio - jakieś 2.5h. Ale tym razem to strona ukraińska przystawiłą, strasznie opornie szło im sprawdzanie paszportów. Aż tak, że po stronie słowackiej nie mieli kogo odprawiać.
Reasumując - plan prawie wykonany, sprawdzenie dróg - pierwszorzędna droga aż do przeł. Użockiej, później dziura na dziurze załatana, nawet na 2 kółkach trzęsie niemiłosiernie, ale tragedii nie ma.
Na Słowacji bonus - żbik
Na razie z UA pewnie koniec, choć kto wie...![]()



Odpowiedz z cytatem