Dalej las zanika, a struga wije się wśród wąskiego łęgu. Rozbiliśmy się kilka metrów od wody.


Rano maszerujemy polną drogą do widocznego w oddali Tylicza




Mija nas eleganckie 4x4. Kierowca zatrzymuje się i dłuższą chwilę rozmawiamy. Kierowca okazuje się być tutejszy, wyskoczył „po mleko” do mijanych przez nas kilometr wcześniej krasul. Po omówieniu bieżących wydarzeń politycznych przechodzimy do tematów lokalnych. On narzeka na uciążliwy tranzytowy ruch drogowy w Tyliczu. Zawiązał się już ponoć stosowny komitet, który będzie postulował „gdzie trzeba”, aby budować obwodnicę. Bez patrzenia na mapę wynika, że jeśli by ona faktycznie powstała, to pewnie biegłaby najpewniej pomiędzy Beskidem (683) i Polanką (726) na północy, a Górkami (629) i Żalkowem (653) na południu. Czyli mniej więcej tędy, gdzie w tej chwili jesteśmy.
My pytamy o to coś, co widać na prawo od kościoła? To Golgota. Ponoć bardzo ładna…

Na ostatnim planie Jaworzyna Krynicka

I tak dochodzimy do Tylicza. Kilka chwil pod cerkwią św. Kosmy i Damiana


A potem na wylocie do Powroźnika bez problemu łapiemy stopa do krzyżówki na Wojkową. Ale sympatyczny kierowca dowozi nas nieomal na miejsce. Teraz tylko pozostało nieco się przeformatować, strzepnąć parę deko sosnowego pyłku z autka i można wracać do domu.


Ale, ale… jest jeszcze pewna rzecz do uzupełnienia! Cerkiew w Bielicznej! Chcę dojechać tam najkrótszą drogą przez Mrokowiec, ale skręt na nią okazał się być w strefie objętej remontem mostu na naszej drodze. I po prostu go przegapiliśmy. Teraz musimy jechać przez Czyrną Wyżną i Banicę. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Jest okazja do rozejrzenia się po okolicy.
Cerkiew w Izbach i Lackowa ze swej najhonorniejszej strony


Zostawiamy autko przy tartaku i idziemy wzdłuż Białej do cerkwi. W pewnej chwili z zarośli po prawej wybiega coś i nieśpiesznie przecina nam drogę nawet się na nas nie patrząc. Duże, szarobrązowe… Wilk!? No niestety aparatu pod ręką nie było…

I w końcu jest cerkiew - widzimy ją pierwszy raz… Jest fantastyczna! Skromna i piękna!


Na tym cmentarzu kilka zaledwie zachowanych nagrobków.




Wszystko co tutaj widzimy przypomina nam wrażenia z pierwszego przejścia doliną Caryńskiego… budzi te same emocje! Urokliwa dolina, piękna cerkiew, cerkwisko, cmentarz i wspaniała pogoda. I też to był początek maja z tym jedynym w roku odcieniem zieleni…
Trudno się stąd zabrać…


Jeszcze zaglądamy do cerkwi w Brunarach


i przez Skamieniałe Miasto w Ciężkowicach wracamy do domu


... ale to już inna historia.

Do zobaczenia na szlaku!