Sprawę rozbiórki pomnika obserwuję z dużej odległości i z ulgą przyjąłem fakt, że postępowanie to zostało zawieszone. Przy okazji ominie nas wszystkich(przynajmniej chwilowo) obserwacja walki o pomnik, którą zapowiadała zdeterminowana społeczność lokalna. Jestem przekonany, że do rozbiórki z przyczyn określonych w ustawie dekomunizacyjnej nigdy nie dojdzie. Mam nadzieję, że społeczność Birczy i okolic na to sobie nie pozwoli. Sprawie bardzo pomógł senator Golba.
Nie wiem po co państwo polskie wystawia się na taką śmieszność a śmiać się ma kto.
Sprawie przygląda się społeczność ukraińska w Polsce, co niedawno wzmiankowane było w Naszym Słowie, która to gazeta jest tygodnikiem ZUwP. Gazeta zauważa nadanie imienia bohaterów Birczy jednemu z rond w Elblągu czy zawieszenie(krótkotrwałe) tablicy na Grobie NZ w Warszawie.
Prezes tego związku na swoim profilu pokazuje także inne mapy gdzie porównuje ilość zbezczeszczeń po jednej i drugiej stronie granicy, z których wynika że to po stronie polskiej dużo częściej dochodzi do profanacji pomników i mogił a władze w odróżnieniu od ukraińskich nie robią nic, i to wręcz ostentacyjnie.
Po co to mówię?
Po to by uzmysłowić, że druga strona pomniki buduje, wmurowuje pamiątkowe tablice, i opisuje dawne wydarzenia w sposób niezgodny z faktami bądź je przemilcza. Przykłady to choćby Bazaltowe(Janowa Dolina) czy Przebraże. Znawcy tematu znają przypadków wiele więcej.
Czas napadów na Birczę świadczy o tym, że wojna dla mieszkańców tamtych stron nie zakończyła się w maju 1945 roku i trwała o parę lat dłużej. Dzisiaj oficjalnie polska strona nie wie nawet z kim walczyła: czy z ukraińskimi nacjonalistami, bandami UPA, z partyzantką ukraińską, z ukraińskimi faszystami a może z ukraińskimi patriotami i kwiatem ukraińskiego narodu?Nie mówmy o polityce, nadmieńmy jedynie, że możliwości intelektualne "dobrej zmiany" z kilkoma wyjątkami są bardzo ograniczone i pora by to zauważyć.